› wywiady
09:00 / 15.09.2016

20 lat Klubu Środowisk Twórczych Krypta. "Te mury są przesiąknięte jazzem" - wywiad z Anną Selke

20 lat Klubu Środowisk Twórczych Krypta.

fot. Paweł Rodziewicz

Od dwóch dekad funkcjonują w elbląskiej przestrzeni kulturalnej. Organizują wiele imprez, głównie muzycznych. Z podziemi Galerii EL wypuszczają na elbląskie Stare Miasto opary żywego jazzu. 16 i 17 września obchodzić będą rocznicę powstania.

Dziś prezentujemy rozmowę z osobą, która od początku związana jest z klubem i najwięcej energii poświęca jego funkcjonowaniu. Każdy, kto odwiedza Kryptę, z pewnością ją kojarzy. Zawsze uśmiechnięta i miła dla gości. Osobiście wita wszystkich, którzy przybywają na jazzowe spotkania we wtorki. Tą osobą jest Anna Selke.

Krypta to miejsce, które ma długą jazzową tradycję. Jak ona się rozpoczęła?

Na początku lat sześćdziesiątych, w 1962 roku, w tym miejscu zawiązał się EL Klub Jazzu Tradycyjnego. To był pierwszy i jedyny tego typu klub w tamtych latach w Polsce. O tym fakcie elblążanie generalnie nie wiedzą. Bywały tu osoby, których nazwiska znaczą bardzo wiele dla historii polskiego jazzu.  Dużo pracy włożyli tu Jurek Błeszyński, Jurek Wojewski, Stanisław Cejrowski i Nina Błeszyńska-Wojewska.  Organizowali przeglądy jazzowe, gawędy, parady, wystawy, nawet sprowadzali zespoły z Anglii.  O tym klubie było głośno wtedy w Polsce. Na przykład w Paradzie Jazzowej w Elblagu w 1965 roku  wzięły udział m.in. zespoły:  Andrzeja Kurylewicza, Krzysztofa Komedy, Zbigniewa Namysłowskiego, Andrzeja Trzaskowskiego i wiele innych z polskiej czołówki jazzowej i nawet dwa zespoły zza granicy. Działanie tamtego klubu odcisnęło piętno na tym miejscu.

Po latach przerwy pojawiła się kolejna inicjatywa. W jaki sposób powstał Klub Środowisk Twórczych Krypta?

Nazwa "Klub Środowisk Twórczych" swoją historią sięga  lat siedemdziesiątych. To, że akurat my się znajdujemy w tym miejscu, to historia dosyć prozaiczna. Grupa znajomych, w bardzo różnym wieku, o różnym wykształceniu, profesji i zainteresowaniach, utworzyła Garbus Klub Elbląg, który  nie istnieje już formalnie, ale jego członkowie do dziś się przyjaźnią. Spotykaliśmy się wtedy często i szukaliśmy jakieś miejsca, gdzie można byłby to robić w większym gronie. Razem z Tomkiem Glinieckim, który był motorem naszego klubu, chodziliśmy  często na wernisaże do Galerii EL i ówczesny dyrektor Andrzej Szadkowski zaproponował nam to miejsce. Można powiedzieć, że spadło nam ono z nieba. 

Krypta to miejsce, które ma swoją historię...

Miejsce samo w sobie jest niesamowite. To są mury z czasów średniowiecza. Wiąże się to jednak z pewnymi niedogodnościami. Jest wilgoć, która trochę nam daje w kość. Kurzy się ogromnie, przez co nieważne jak dokładnie się posprząta, i tak wygląda jakby było nie sprzątane. Ściany, żeby wyglądały świeżo, musiałby być malowane co dwa miesiące. To wszystko jednak ma swój klimat i wielu ludziom ten klimat pasuje.

Jakie były początki funkcjonowania Klubu Środowisk Twórczych?

W dniu otwarcia obecni byli członkowie Garbus Klub Elbląg oraz jego sympatycy, nasze rodziny, znajomi. Z początku nie mieliśmy sprecyzowanych planów na funkcjonowanie Klubu Środowisk Twórczych. Z czasem zaczęliśmy organizować wernisaże, koncerty, wieczory autorskie i poetyckie. Nie mieliśmy problemu ze znalezieniem artystów chętnych wystawić w Krypcie swoje prace. Takie osoby same się do nas zgłaszały, ale był warunek. Poziom wystawianych prac musiał być wysoki. W związku z tym, że Krypta jest nieodłączną częścią  Galerii EL, to jeśli ktoś miał wystawę w Krypcie, mógł powiedzieć, że wystawiał swoje prace w Galerii EL. Dyrektor Galerii EL, Zbyszek Opalewski, opiniował prace, które miały być u nas eksponowane. Z tego względu tych wystaw nie było organizowanych tak dużo.

Które z organizowanych przez Klub wydarzeń najbardziej utkwiły w pamięci?

Przez te wszystkie lata działo się tak wiele, że trudno powiedzieć. Może to się wydać dziwne, ale ja osobiście najmilej wspominam nasze spotkania w gronie przyjaciół. Spotkania wigilijne, wspólne zabawy.

Krypta ponownie stała się miejscem spotkań miłośników jazzu...

Rzeczywiście, na chwilę obecną nasz klub stał się klubem jazzowym. Staramy się promować ten gatunek muzyki. Nie organizujemy koncertów, tylko jam session. Te spotkania zainicjował Szymon Zuehlke. To on zorganizował pierwsze składy muzyczne. Przyjeżdżali wtedy znani artyści z Trójmiasta i Bydgoszczy  i grali razem z artystami elbląskimi. To był dobry czas. Dzięki temu Krypta stała się znana wśród muzyków jazzowych. Później było trochę przerwy. W Elblągu jest kilku muzyków grających jazz, którymi można się pochwalić w Polsce, ale już  dość rzadko uczestniczą  w jam session. Koncertują, wykładają na uczelniach i brak im czasu na udział w jam session. Niestety brak jest też  młodych osób, które dobrze grają, bo wyjeżdżają z Elbląga na studia muzyczne i zostają w tych miastach, gdzie są uczelnie.

Minęło 20 lat od momentu założenia Klubu. Jak potoczyły się losy osób, które zapoczątkowały jego funkcjonowanie?

Dziś większość tego środowiska, które uczęszczało do Krypty, nie zagląda tu tak często. Nie mają już tyle czasu, ponieważ założyli rodziny, pracują lub rozjechali się po Polsce i za granicę. Kilka osób widuję regularnie. Jednak większość widuję sporadycznie. Spotykamy się czasem w galerii, na wernisażach lub przy okazji innych imprez kulturalnych.

Czego można życzyć Klubowi Środowisk Twórczych z okazji okrągłego jubileuszu?

Najlepiej kolejnych lat owocnego funkcjonowania. Sympatycznych, ciekawych ludzi, którzy będą to miejsce odwiedzać i współtworzyć  nietuzinkowy klimat. Ludzi, którym się coś chce tworzyć. Przydałby się jeszcze budżet, z którego moglibyśmy finansować  imprezy. To miejsce ma potencjał, ale brakuje nam funduszy. Nie zarabia się tu pieniędzy, więc pieniądze generalnie pozyskujemy z zewnątrz, a nie jest obecnie łatwo zdobyć pieniądze na działalność kulturalną.

Dziękuje bardzo za wywiad i życzę wszystkiego najlepszego.

Dziękuję również.

Rozmawiał: Paweł Rodziewicz

 

2
0
oceń tekst 2 głosów 100%