› dzieci i rodzina
11:47 / 24.09.2012

Aż 30 procent elbląskich nastolatków może mieć depresję

Aż 30 procent elbląskich nastolatków może mieć depresję

Zły czy rozdrażniony nastolatek to nie zawsze niegrzeczny małolat. Czasem on sam nie rozumie, co się z nim dzieje, dlatego pojawia się w nim agresja. Wszystko to przez bezsilność, którą niestety rodzice czy nauczyciele mylnie interpretują. Tak najczęściej wyglądają objawy młodzieńczej depresji. O tym, jak wygląda i przebiega depresja u nastolatka i w jaki sposób ją pokonać, rozmawiamy z Izabelą Górską, psycholog i psychoterapeutką, która na co dzień pomaga wielu młodym ludziom wyjść z psychicznego doła.

Depresja ostatnimi czasy, stała się słowem bardzo modnym. Tak jak kiedyś w latach '70, '80, gdy koncerny farmaceutyczne wypuściły na rynek leki przeciwlękowe, bardzo często diagnozowano nerwice, lęk napadowy, tak dziś wszelkie zaburzenia na tle emocjonalnym diagnozuje się jako depresja.
 
Czym właściwie jest depresja? 
To stan przewlekłego smutku, przygnębienia, związany ze stratą, bo każda strata związana jest ze smutkiem. Czy to strata realna czy strata wyobrażona. Strata nadziei jest również stratą. Jeśli w tych czasach młody człowiek ma poczucie, że rodzice są biedni, skłóceni ze sobą, bądź rozwiedzeni, to może być również przyczyną depresji. Dorastający człowiek czuje, że jego przyszłość stoi pod wielkim znakiem zapytania. 1/3 nastolatków przejawia objawy depresyjne.
 
To bardzo dużo. Jakie są więc podłoża depresji u nastolatków i dlaczego te statystyki są tak niepokojące?
Niełatwo jest ocenić i zdiagnozować główne podłoże depresji w wieku adolescencji [red: w wieku dojrzewania], ponieważ okres ten  rządzi się takimi prawami, że czasem trudno znaleźć granicę między typowym buntem a początkiem depresji. Z pewnością możemy tu mówić o jej kilku fundamentach: pierwszy to czynnik biochemiczny, czyli tzw. burza hormonów i zaburzenia neuroprzekaźników, które występują bardzo często w okresie dojrzewania. Neuroprzekaźniki takie jak: serotonina, dopamina czy epinefryna (adrenalina) muszą być wytwarzane w naszym mózgu w określonej ilości, a w okresie dojrzewania ulegają one różnym wahaniom. Drugi czynnik to czynnik genetyczny. Mówi się, że dzieci rodziców cierpiących z powodu depresji są aż trzykrotnie bardziej narażone na to, że i one w przyszłości zapadną na depresję w porównaniu do rodzin, w których depresji nie było. I trzeci czynnik społeczny – najważniejszy. Świadczący o tym, że depresja nie jest tworem, który nas napada i nie jesteśmy w stanie z nim walczyć, ale jest skutkiem zaburzonych relacji, zarówno rówieśniczych jak i rodzinnych. Czynnikiem mającym wpływ na rozwój depresji jest również przeżycie traumatyczne wywołujące bardzo silny stres, ale i długotrwały narastający stres wywołany przez rozwód rodziców, śmierć bliskiej osoby, stratę przyjaciela, odrzucenie rówieśnicze, rozstanie, pierwszy zawód miłosny, czy chorobę, np. niedoczynność tarczycy, która również objawia się poniekąd obniżeniem nastroju.
 
Czyli depresja w okresie dojrzewania poniekąd jest efektem zmian, jakie zachodzą w młodym człowieku, ale jest też skutkiem wielu czynników, z którymi przychodzi mu się zmierzyć. 
Tak. Właśnie w tym czasie nastolatek zmienia pogląd na temat siebie, świata i przyszłości. I w zależności od tego, w jakim środowisku przebywa i jakie nawiązuje relacje, dorastanie może go zwyczajnie przygnieść. 
 
Jak więc rozróżnić objawy depresji od młodzieńczego buntu, zmiany nastroju?
Jest to bardzo trudne, dlatego objawów depresji może być kilka, np. przyrost energii negatywnej, nie zawsze kojarzonej z początkiem depresji. Agresja, bunt złoszczenie się z byle powodu, to na początku. Później nadchodzi fala wycofania. Młody człowiek ucieka w swój świat, nie chce z nikim rozmawiać, jest przygnębiony i wchodzi w stan przewlekłego smutku.
 
Oprócz smutku i agresji są jeszcze inne objawy charakterystyczne dla depresji?
Owszem. Bywa tak, że młody człowiek zmienia nawyki żywieniowe, przestaje racjonalnie jeść. Być może zaczyna się głodzić, bądź miewa napady obżarstwa. Ma zaburzony rytm snu, to znaczy, że może nie przesypiać nocy, za to cały dzień spędzić w łóżku.
 
Na co jeszcze najbliższa rodzina powinna zwrócić uwagę?
Przyjrzeć się dziecku, czy ono zachowuje się długotrwale inaczej niż zwykle. Czy przestało się interesuje tym, co go dotychczas pasjonowało. Czy zarzuciło kontakty z osobami, z którymi były dla niego ważne. Czy ma przy tym poczucie beznadziejności. Czy mówi o tym, że jest głupie, że nic dobrego go nie spotka, że nikt go nie lubi, nie kocha, nie chce chodzić do szkoły, jest mu ciągle „wszystko jedno”. Często jest również tak, że młody człowiek jest przerażony i ciągle się czegoś boi. Szkoły, kolegów, własnego cienia… Są to ważne elementy przy obserwacji dziecka, ale najważniejsza jest intuicja rodzica.
 
A co jeśli mamy do czynienia z osobą, która z natury jest małomówna, skryta i nie ma najlepszego kontaktu z rodzicami? Jak dotrzeć do takiego młodego człowieka?
Jednak radziłabym takim rodzicom, by próbowali w jakiś sposób nawiązać tę nić porozumienia. Przynajmniej być przy dziecku, wsłuchać się w to, co przekazuje sobą, nie ignorować wysyłanych sygnałów, nie dawać mądrych rad 
typu: „A jakie ty masz problemy.., co Ty możesz wiedzieć o życiu”, nie pouczać i nie oceniać, bo osiągniemy odwrotny skutek. Syn lub córka jeszcze bardziej się wycofa. Czasem wystarczy zwyczajnie być przy dziecku i słuchać, bądź 
wyraźnie dać do zrozumienia, że jeśli będzie chciało porozmawiać, będzie chciało pomocy, to ją otrzyma. Krótko mówiąc w takiej sytuacji, dziecko bardziej potrzebuje obecności rodzica a nie jego słów. Często pomaga wycofanie się rodziców w swoje codzienne czynności i danie dziecku większej swobody. Tylko takie postępowanie pozwoli dorastającemu dziecku ustalić swoje własne granice i wyciągnąć wnioski. Jeśli nie pozwolimy dziecku przejść przez okres buntu i negacji, ono nigdy nie dorośnie. Mało tego. Jeśli zdrowa jednostka nie zaneguje rodzica, nie ukształtuje swojej własnej tożsamości i nie pójdzie dalej. Do końca życia będzie w mocnym uścisku, pod mankietem mamusi. Jest to naturalna droga odejścia „do siebie” w wieku dojrzewania i droga powrotu do rodzinnego gniazda ok. 25 roku życia. Dobrze, gdyby rodzic znalazł w środowisku swojego dziecka osobę zaufaną. To może być wychowawca, pedagog, psycholog.
 
Ale to są osoby, w których nastolatek raczej nie szuka wsparcia.
Bardzo różnie to bywa. Z mojego doświadczenia wynika, że jeśli jedna osoba komuś zaufa (psychologowi, nauczycielowi), to ona naprowadza kolejną. 
 
Czy wśród rówieśników również można szukać pomocy?
Jak najbardziej. W tym okresie, najważniejsza dla nastolatka jest przynależność i akceptacja do grupy rówieśników. I to w zasadzie oni mogą najszybciej pomóc.
 
Co jeszcze mogą zrobić rodzice?
Myślę, że kluczową kwestią jest budowanie silnych relacji rodzinnych, zarówno w tej bliskiej rodzinie jak i dalszej, czyli dziadkowie, ciotki, kuzynostwo. Częste utrzymywanie kontaktów ze sobą z pewnością ma duży wpływ na to, jak nastolatek postrzega życie i tworzące się relacje. Istnienie tak dobrze utkanej sieci rodzinnej może niejednokrotnie pomóc. Kuzyn przecież może porozmawiać z kuzynem, czy kuzynką. Opowiedzieć o problemach, o tym co go trapi. Radziłabym jednak skorzystanie z pomocy psychologa lub psychoterapeuty, który będzie w stanie zweryfikować problem, zajrzeć głębiej i ujarzmić czarne myśli i wszechogarniającą beznadziejność. Dobre efekty daje terapia rodzinna, ponieważ tak na dobrą sprawę źródłem wycofania emocjonalnego nastolatka jest rodzina i to w niej należy szukać przyczyn. Warto więc znaleźć kogoś, kto ma dobrą opinię wśród pacjentów, o kim wiemy, że można mu zaufać. 
 
Psychologów jest coraz więcej i w razie problemów swojego dziecka warto skorzystać z pomocy takiej osoby. Niestety, depresji nie da się wyleczyć samemu. Dlatego tak ważna jest pomoc fachowca. Może również być tak, iż dziecko będzie wymagać leczenia lekami, zdarza się, że będzie potrzebowało nawet hospitalizacji. Trzeba być na to przygotowanym i mieć świadomość, że walka z tą chorobą nie jest łatwa. Warto także zdawać sobie sprawę, że depresja może doprowadzić do poważnych kłopotów ze zdrowiem, a czasami kończy się samobójstwem chorego. Dlatego tak istotne jest rozpoznanie pierwszych objawów i udanie się do dobrego specjalisty. 
 
Czyli to najbliższa rodzina ma największy wpływ na to jak młody człowiek kształtuje swoje nowe „Ja”.
Tak. Zazwyczaj bywa tak, że matka, ojciec nie potrafią przeskoczyć tej granicy, kiedy ich dorastające dziecko przestaje być dzieckiem i próbuje samostanowić o sobie. To wówczas rodzą się pierwsze poważne konflikty. Rodzic doznaje szoku. Dotychczas grzeczne dziecko, pokorne, posłuszne, staje się obcym dla nich człowiekiem. Gryzie słownie, nie przestrzega norm, próbuje przekraczać granice. Rodzic musi również odnaleźć się w tej nowej roli. Dobrze jest, kiedy jednak rodzice są otwarci i próbują szukać rozwiązań. Obecnie na rynku wydawniczym jest wiele ciekawych poradników, książek, mogących pomóc w postępowaniu z nastolatkiem i dać nadzieję na to, że jednak posiada się odpowiednie kompetencje, by dobrze wychować dojrzewającą córkę lub syna. Bo najważniejsze jest to, by rodzic nie stracił poczucia kompetencji, żeby nie miał poczucia bezradności. 
 
Wspomniała Pani na początku naszej rozmowy, że jednym z czynników predysponujących do depresji są skłonności genetyczne.
 
Badania pokazują, że nastolatkowie, których rodzice mają problem depresyjny, zapadają na nią trzy razy częściej niż nastolatkowie ze zdrowych rodzin. Statystycznie, dziewczyn w tej grupie jest dwa razy więcej.
 
Skąd taka różnica?
Ma na to wpływ emocjonalność dziewczynek jak również to, że rozwijają się szybciej i szybciej doświadczają pierwszych zawodów miłosnych i rozstań. Ale sam fakt posiadania predyspozycji genetycznych nie jest wystarczający do zachorowania na depresję. Muszą jeszcze wystąpić sprzyjające (pobudzające ten materiał genetyczny) bodźce środowiskowe.
 
Czy psycholodzy, psychoterapeuci dysponują jakimiś konkretnymi narzędziami psychologicznymi w diagnostyce zaburzeń depresyjnych?
Tak, chociażby skalą depresyjną Becka, która mierzy poziom nasilenia depresji. I na podstawie tego badania można stwierdzić czy mamy do czynienia z silną bądź umiarkowaną depresją. Sądzę jednak, że najlepszym narzędziem jest wprawne oko, wywiad z rodzicem, rozmowa z dzieckiem pod kątem przekonań destrukcyjnych, które w depresji występują. Czyli tzw. negatywne postrzeganie siebie (np. jestem głupi, beznadziejny), świata (nikt mnie lubi) i przyszłości (np. nic dobrego mnie w życiu nie spotka). My psycholodzy nazywamy to fachowo „triadą depresyjną”. 
Poza tym, korzystamy z nurtu behawioralno- poznawczego. Jest to długotrwała praca z dzieckiem pod kątem zmian i destrukcyjnych przekonań. 
 
Jak długa?
Niekiedy wystarczą 2-3 miesiące, a niekiedy potrzeba 2-3 lat, by ów młody człowiek stanął na nogi.
 
Od czego to zależy? 
Przede wszystkim od stopnia nasilenia objawów, od sposobu komunikowania się, od tego, czy dziecko chce współpracować, czy jest w stanie zaufać terapeucie, ale również od tego czy ma rodzinne wsparcie. Bo jeśli jest tak, że po terapii dziecko z powrotem trafia w destrukcyjne środowisko, gdzie jest alkoholizm, przemoc, wykorzystywanie seksualne, to nie ukrywam, że praca z takim nastolatkiem jest długa i mozolna. Najlepsze efekty przynosi wspólna 
terapia, czyli matki i ojca z dzieckiem.
 
Czy depresja może boleć w sposób fizyczny?
To dobre pytanie. Owszem może i to bardzo, bowiem jednym z czynników depresyjnych jestkomponent wegetatywny, poniekąd mylący i dający objawy innych chorób, np. migreny, czy problemów żołądkowych. Często bywa tak, że człowiek borykający się z depresją miewa silne bóle głowy, brzucha, problemy z wypróżnianiem się, ponieważ cały przewód pokarmowy reaguje na bardzo silny stres. Mogą pojawić się również bóle mięśni, bóle kostno – stawowe, przypominające bardziej grypę a niżeli depresję. 
 
Czy da się w konkretny sposób zapobiegać depresji?
Tak. To jest poniekąd związane z tym,o czym mówiłam, czyli dbanie o relacje rodzinne od samego początku. Bycie przyjacielem dla swojego dziecka, a nie stróżem prawa. I co ważne, rodzice powinni dbać o swoją kondycję psychiczną i emocjonalną, bo dzieci są „barometrem systemu rodzinnego” tego, jaka jest ich rodzina i relacje. 
 
Jest to w ogóle wykonalne?
Oczywiście. Przede wszystkim, nie przynosić do domu napięć związanych z pracą, nie nakręcanie się z byle powodu, niewytykanie błędów dziecka przy byle okazji, ale też wytyczanie zdrowych granic, czyli w żadnym wypadku nie bezstresowe wychowanie, ale takie jasne ustalanie granic, które pomogą młodemu człowiekowi funkcjonować. Niby drobnostki, ale bardzo ważne.
 
Mając na uwadze własne doświadczenia i praktykę psychologiczną, jak duży odsetek elbląskiej młodzieży może mieć problem z depresją?
Trudno mi się odnieść do jakichś elbląskich statystyk, ale pracując z młodzieżą w gimnazjum dostrzegam ogromny problem. Myślę, że ta liczba oscyluje w granicach 30%. 
 
Czy do Pani gabinetu trafiają również nastolatkowie?
Niestety tak. Wielu z nich boryka się z depresją i jej różnymi stopniami nasilenia.
 
Jeśli już uda nam się wyleczyć depresję, co dalej? 
Zawsze należy obserwować taką osobę i być wyczulonym na to, czy to co się wydarzyło było pierwszym etapem depresji, czy kolejnym. Przede wszystkim jednak zadbać o komfort bezpieczeństwa nastolatka i o jego codzienność, czyli: dobre odżywianie, regularne wysypianie się, ustalenie godzin przesiadywania przed komputerem, (nie do późnych godzin wieczornych), zachęcenie do uprawiania sportu, np. wspólne wyjście na rolki, paintball, tenis albo basen. Brzmi to 
banalnie, ale wysiłek fizyczny sprawia, że wydzielają się hormony szczęścia, tzw. endorfiny, które łagodzą smutek i 
przygnębienie. Poza tym ruch sprawia, że organizm dotlenia się. I zwyczajne bycie z dzieckiem i dla dziecka, nieoceniające i nieosądzające. Może to być tak jak już wspomniałam, wspólne spędzanie czasu, ale w takiej formie, jaką preferuje nastolatek. Na pewno nie będą to imieniny u cioci, wujka, a wyjście na rolki, gokarty albo do kina. Jest naprawdę wiele możliwości, tylko trzeba w sobie uruchomić wewnętrzne dziecko.
 
Dziękuję za rozmowę.
Z psycholog Izabelą Górską rozmawiała Agnieszka Światkowska. 
7
1
oceń tekst 8 głosów 88%