› rozwój i edukacja
10:32 / 11.04.2013

Boimy się szczepionek. Czy słusznie?

Boimy się szczepionek. Czy słusznie?

fot. zdrowie-dziecka.com

Polskie niemowlęta w pierwszych 18 miesiącach życia otrzymują 16 obowiązkowych szczepień przeciw 10 chorobom: gruźlicy, żółtaczce B, błonicy, krztuścowi, tężcowi, polio, odrze, śwince, różyczce, i zakażeniom Haemofilus influenzae b. Dodatkowo zalecane są szczepienia przeciw: rotawirusom, pneumokokom, menigokokom, grypie i żółtaczce pokarmowej,co może stanowić razem liczbę 26 szczepień w pierwszych 24 miesiącach życia.  Dużo tego. Wielu rodziców, obawia się, że taka liczba obcych antygenów nie jest obojętna dla tak niedojrzałych organizmów, tym bardziej że przez ostatnie lata wokół szczepionek zrodziło się wiele kontrowersji, jakoby miałyby one być przyczyną wielu powikłań i zaburzeń w dalszym rozwoju maluchów.

Jako rodzic sama musiałam podjąć decyzję szczepić, czy nie szczepić. Próbując być bardziej kompetentną w tym temacie i nie wyrządzić krzywdy dziecku, postanowiłam posiąść potrzebną wiedzę w tym zakresie. Włos zjeżył mi się na głowie ( a mam ich trochę), gdy natrafiłam na dane mówiące o tym, że z tymi szczepionkami wcale nie jest tak różowo, a ich skutki mogą być brzemienne w skutkach. No tak. I co teraz? Kogo słuchać i komu wierzyć? Trudno jest zaufać komukolwiek w tej kwestii, gdyż za każdą kampanią reklamową stoją ludzie, którzy mają z tego ogromne pieniądze. To są naprawdę potężne koncerny. Zdaję sobie sprawę, że wiele faktów nie jest ujawnianych publicznie, i że nawet jedna szczepionka nie pozostaje bez odzewu dla organizmu.

Osoby przeciwne szczepieniom twierdzą, że tiomersal (dodawany do szczepionek jako substancja chroniąca przed skażeniem bakteriami i grzybami – zawiera minimalne ilości rtęci), może być przyczyną zatruć i wywoływać autyzm. Stwierdzono jednak, że więcej rtęci dociera do organizmu podczas jedzenia konserw rybnych niż z powodu szczepień. Mimo że nie ma związku miedzy zatruciami rtęcią a szczepieniami, usunięto tiomersal z większości szczepionek, aby nie budzić niepokoju rodziców. Podobno też, nie ma również dowodów, na to by skwalen zawarty w szczepionkach wpływał niekorzystnie na zdrowie.

Dopiero pod koniec lat 90. w USA weszło w życie prawo nakazujące zbadanie wszystkich produktów żywnościowych oraz leków zawierających rtęć. Objęło ono również szczepionki. Ponieważ przeprowadzenie badań ustalających bezpieczne dawki tiomersalu trwałoby długo, amerykańscy specjaliści oraz instytucje odpowiedzialne za zdrowie publiczne ustaliły, że w sytuacji braku pewności najlepiej będzie wycofać go ze szczepionek. Tą samą drogą podążyły inne kraje (wyjątkiem były państwa skandynawskie, które z konserwantu opartego na rtęci zrezygnowały kilka lat wcześniej) – np. w ubiegłym roku wycofana została ostatnia szczepionka z tiomersalem zarejestrowana w Polsce. Podobną informację o wycofanych szkodliwych szczepionkach, które mogły pochodzić jeszcze z II wojny światowej usłyszałam od pielęgniarki w przychodni wykonującej szczepienia. Czy zatem nasze dzieci mogą czuć się bezpiecznie?

Lekarze przekonują, że lepiej zaszczepić niż nie szczepić, bo jednak więcej dzieci choruje z powodu niezaszczepienia aniżeli tych, które mogą mieć ewentualne powikłania poszczepienne. Ich zdaniem konsekwencja takiego podejścia może być taka, że za kilka lat wzrośnie zachorowalność na te choroby, które ostatnimi laty udało się praktycznie wyeliminować. Czy takie zagrożenie jest możliwe?

Mi jako matce rozum podpowiadał „idź i zaszczep”, z kolei serce mówiło „a co jeśli szczepienie zaszkodzi”? Posłuchałam głosu rozsądku. Na razie nie widzę, aby szczepionki miały jakikolwiek wpływ na rozwój syna i mam nadzieję, że tak pozostanie.

A jak jest u Was? Czekamy na Wasze opinie na ten temat.

5
0
oceń tekst 5 głosów 100%