› bieżące
13:24 / 17.01.2013

Chciał pomóc koledze. Zginął w pracy. Pracodawca winny tragedii w hali Elzam?

Chciał pomóc koledze. Zginął w pracy. Pracodawca winny tragedii w hali Elzam?

fot. Piotr Giziński

W miniony poniedziałek, w modernizowanej hali Elzam przy Alei Grunwaldzkiej doszło do tragicznego w skutkach wypadku przy pracy. 56-letni pracownik budowy spadł z wysokości, próbując ratować kolegę uwięzionego przez rurę. Mężczyznę dodatkowo uderzyła w głowę spadająca z pomostu rura. 56-latek zginął na miejscu. - Zarzut jaki będzie postawiony jego pracodawcy, to niewłaściwa organizacja pracy – mówi Eugeniusz Dąbrowski, kierownik elbląskiego oddziału Państwowej Inspekcji Pracy.

Do zdarzenia doszło 14 stycznia około godziny 9 rano. Podczas prac na wysokościach, pracownicy wycinali palnikiem stare rury wentylacyjne. Jedna z nich osunęła się, przygniatając pracownikowi stojącemu niżej nogę. 56-letni mężczyzna chcąc pomóc uwięzionemu koledze, poślizgnął się i spadł z pomostu z wysokości 5 metrów na posadzkę. Dodatkowo na leżącego mężczyznę spadła rura, uderzając go w głowę. Czy można było uniknąć tego wypadku?

- Tragedia ta jest przypadkiem losowym. Przepisy mówią, że kto pracuje na wysokości, musi być zabezpieczony albo balustradą albo być przypięty szelkami. Warunki te zostały spełnione – przyznaje Eugeniusz Dąbrowski z Państwowej Inspekcji Pracy w Elblągu. - Zarzut, jaki będzie postawiony w tej sprawie, to niewłaściwa organizacja pracy. Rury wycinane powinny być na rusztowaniu. Należało też usunąć pawilony i na ich miejscu postawić rusztowanie.

Sprawa trafi do sądu. Póki co nadal trwa dochodzenie. Inspekcja Pracy może nałożyć na pracodawcę grzywnę w wysokości 2 tysięcy złotych. Sąd z kolei może nałożyć grzywnę w wysokości nawet do 30 tys. złotych.

- W Elblągu sprawy takie są dość szybko rozpatrywane przez sąd. Cały przewód sądowy może trwać do 6 miesięcy, a przy wniesieniu apelacji do roku. Na tle innych miast jest to całkiem szybko - zaznacza szef PIP.

Jak przyznaje Dąbrowski, Elbląg jest miastem, w którym na szczęście stosunkowo rzadko dochodzi do groźnych wypadków przy pracy. W ciągu 2012 roku PIP odnotował cztery tragiczne zajścia, natomiast w roku 2011 zdarzeń tych było pięć.

- Z czterech zeszłorocznych, jeden miał miejsce jesienią w zakładzie stolarskim w Gronowie Górnym, gdzie niezabezpieczona maszyna obcięła pracownikowi cztery palce. Dzisiejsze maszyny do cięcia, mają zawsze zabezpieczenia, które chronią pracownika przed urazami. Tutaj, ktoś zdemontował urządzenia zabezpieczające i doszło do nieszczęścia – mówi szef elbląskiej Inspekcji Pracy. - Wysłaliśmy wniosek do prokuratury, by przeprowadzono śledztwo, kto zdemontował te zasłony. Pracodawca został ukarany za brak nadzoru.

Powodem większości zajść było nieprzestrzeganie przepisów BHP. Pocieszające może być, że powodem żadnego z wypadków nie był alkohol.

Państwowa Inspekcja Pracy zajmuje się wypadkami w pracy typu: śmiertelnego, ciężkiego i zbiorowego. Wypadki lekkie, nie wchodzą w kompetencję inspektora. Jednak trudno określić co to są wypadki lekkie, dlatego czasem też są rozpatrywane. O zdarzeniach powinien informować pracodawca, ale w większości z nich źródłem jest policja.

- Bardzo dużo ważnych informacji dostajemy z donosów – podkreśla Eugeniusz Dąbrowski. - Najczęściej dotyczą one zatrudniania na czarno. Żona donosi na byłego męża, albo sąsiad na sąsiada. Zdarza się też, że jakaś firma przegra przetarg i donosi na konkurencję, że ta nie przestrzega zasad BHP. My każdy donos rozpatrujemy i jest to dla nas sygnał do działania. Często donosy te się sprawdzają.

Najczęściej do nieszczęśliwych wypadków dochodzi na budowach. Wiele zdarzeń dotyczy także szpitali, gdzie dochodzi do pobicia personelu przez pacjentów lub np. poślizgnięcia na mokrej podłodze. W kompetencje PIP nie wchodzą sprawy niejednoznaczne - mobbing, molestowanie czy poniżanie pracownika. Tym zajmuje się sąd pracy. W takich przypadkach PIP służy jedynie pomocą m.in. przy składaniu wniosku, rozpatrzeniu sprawy pod względem prawnym czy przy udzieleniu porad.

Na koniec trochę statystyki.

W ciągu roku 2012 przeprowadzono 705 kontroli zakładów pracy. Wydano 2580 decyzji z zakresu BHP oraz wystawiono 143 mandaty na kwotę 191 tys. 300 zł. Na obszarze Elbląg – Braniewo, pracownikom nie płaciło około 10 zakładów pracy. Są to zakłady odzieżowe i małe firmy. Udzielono 9744 porad prawnych, wydano 13 decyzji w sprawie wypłaty wynagrodzenia za pracę. Rozpatrzono 345 skarg pracowniczych.


Eugeniusz Dąbrowski, szef Państwowej Inspekcji Pracy w Elblągu

12
0
oceń tekst 12 głosów 100%