› dzieci i rodzina
13:14 / 27.06.2012

Czas dla dziecka nie tylko od święta

Czas dla dziecka nie tylko od święta

fot. Konrad Kosacz

Każdy rodzic, kiedy nadchodzi Dzień Dziecka zachodzi w głowę, jaką przygotować swej pociesze niespodziankę, by zapamiętał ten dzień na dłużej. Szczerze powiedziawszy jest to nasz pierwszy Dzień Dziecka, bo mój synek ma dopiero 10 miesięcy, więc nie ze wszystkich atrakcji może skorzystać. Ale przecież nie o to chodzi, żeby dziecko dostało przysłowiowego fioła od nadmiaru wrażeń, lecz o to, by zwyczajnie z nim być i cieszyć się wspólnie spędzonym czasem, nie tylko do święta. 

 
Przewertowałam kilka serwisów internetowych, szukając ciekawych pomysłów na to, jak spędzić ten dzień i czym zaskoczyć malucha i szybko doszłam do wniosku, że to nie ma najmniejszego znaczenia, bowiem, nie o prezenty chodzi, ale o coś ważniejszego. Jak myślicie o co?
 
Według oficjalnych danych statystycznych zaledwie 5 procent rodziców, spędza z dziećmi czas wolny w sposób aktywny. A aż 60 procent dorosłych chwile przeznaczone w myśli tylko dla dziecka, spędza na wspólnym oglądaniu telewizji. Zaś statystyki dotyczące ilości spędzonego czasu z dzieckiem mówią, że polscy rodzice, a w szczególności matki, poświęcają dzieciom każdego dnia zaledwie 67 minut. A ojcowie? Nawet jeśli pracują, są za nimi daleko w tyle, niezależnie czy pracują czy też nie. Tata pracujący ma do zaoferowania dzieciom dziennie 40 minut, niepracujący niewiele, bo zaledwie o kwadrans więcej. Różnica polega na tym, że mamy skupiają się na podstawowych potrzebach dzieci np. karmieniu czy przewijaniu, za to tatusiowie stawiają na edukację i rozrywkę.
 
W porównaniu do innych państw wypadamy słabo, ale nie najgorzej. Amerykanki, które chodzą do pracy spędzają z dziećmi półtorej godziny dziennie, wliczając w to weekendy. Oznacza to, że w tygodniu po długim dniu pracy mają dla potomstwa zaledwie kilka minut. Najbardziej zapracowane są mamy Azjatki. Te z Japonii mają dla swoich pociech niecałą godzinę a w Korei Południowej zaledwie pół godziny.
 
Na szczęście nie o ilość czasu chodzi, ale o jego jakość. Tezę tę jednomyślnie potwierdzają psycholodzy, którzy mówią, że wspólna nawet krótka zabawa, angażująca obie strony, powoduje, że więzi emocjonalne między dzieckiem a rodzicem stają się mocne i silne. Na nic zda się wielogodzinne przesiadywanie przed telewizorem, jeśli nie będzie uwagi i zainteresowania ze strony matki czy ojca. 
 
A prawda jest niestety gorzka, bowiem w wielu domach to właśnie telewizor i komputer stanowią główne źródło rozrywki. Sama kiedyś byłam dzieckiem, a od niedawna mam własne i odnoszę wrażenie, że  nie uchronię malca przed cudami techniki, bo już się rwie do laptopa, a przy przy pierwszej lepszej okazji chwyta za pilot od telewizora. Mogę mieć jednak wpływ na to, w jaki sposób będzie w przyszłości z tego korzystać.  
 
Złośliwi powiedzą, że przesadzam. Przecież wszystko jest dla ludzi, nawet małych, i skoro powstają te wszystkie idiotyczne bajki, filmy, seriale, czy gry komputerowe, powielające popkulturowe kalki, to musi być na nie zapotrzebowanie. Jasne, że tak! Ale czy musimy swe dzieci karmić tą bylejakością? Czy naprawdę nie potrafimy zapewnić im ciekawszej, rozwijającej je rozrywki? Potrafimy, ale jeszcze trzeba chcieć włożyć w to trochę energii i mieć pomysły.
 
Poświęćmy więcej czasu swoim dzieciom i zaszczepmy w nich ciekawość do świata. Nie bądźmy pokoleniem kanapowców. Starajmy się rozwijać ich wyobraźnię i pasje. To zaprocentuje. Na pewno!
 
3
0
oceń tekst 3 głosów 100%