› sport
23:46 / 14.05.2016

Gorzka pigułka do przełknięcia dla Startu. Vistal o krok od medalu (+wideo)

Gorzka pigułka do przełknięcia dla Startu. Vistal o krok od medalu (+wideo)

fot. www.facebook.pl/pilkarecznagdynia

Start Elbląg po trzecim spotkaniu o brązowy medal mistrzostw Polski jest już tylko 60 minut od przegranej w całej rywalizacji (toczonej do 3 wygranych). Po raz pierwszy do wyłonienia zwycięzcy nie była potrzebna dogrywka, ale i bez niej piłkarki obu drużyn - co powoli staje się tradycją - dostarczyły publiczności co niemiara wrażeń. Vistal, zagrzewany do boju przez swoich sympatyków, wysunął się na jednobramkowe prowadzenie (22:21) po rzucie na dwie sekundy przed końcem spotkania Emilii Galińskiej, bezsprzecznie najlepszej zawodniczki na parkiecie Gdynia Arena. To bardzo dotkliwa porażka, gdyż jeszcze na 10 minut przed zakończeniem zawodów Start prowadził z przewagą 5 goli...

To i tak okazało się zbyt mało, żeby zwyciężyć z gdyniankami. Piłkarki ręczne Vistalu są najlepszym potwierdzeniem starego sportowego porzekadła, iż gra się do ostatniej sekundy spotkania, ale także tego, że sport nie zawsze jest sprawiedliwy. Zawodniczki Startu uczyniły albowiem wszystko, co było niezbędne tego dnia do odniesienia zwycięstwa, a i tak zostały z niczym. Przegrały w zasadzie wygrane spotkanie, ale strata bramki właściwie równo z syreną jeszcze długo będzie nawiedzała umysły naszych szczypiornistek. Demon elblążanek będzie miał oblicze Emilii Galińskiej, dla której to ostatni sezon na polskich parkietach. Już w Elblągu reprezentantka Polski pokazała, jak wielkie posiada umiejętności, jednak dopiero nad morzem poczuła się jak ryba w wodzie. Teraz oklaskiwać jej zagrania będą mogli niemieccy kibice handballu, a nowym pracodawcą rozgrywającej Vistalu będzie beniaminek Bundesligi - Neckarsulmer Sport-Union Handball.

Niestety w trzecim meczu nie mogły wystąpić dwie piłkarki EKS-u: Ewa Andrzejewska oraz Magdalena Szopińska. Nasza rozgrywająca i zarazem była zawodniczka Vistalu Gdynia złamała kość w stopie, co wykluczyło możliwość jej występu. Ciekawe nazwisko pojawiło się w protokole meczowym wśród podopiecznych Pawła Tetelewskiego. Po raz pierwszy w tym sezonie w składzie pierwszej drużyny zapisano Jagodę Błaszkowską. Dla fanów elbląskiej piłki ręcznej to nazwisko z pewnością mówi bardzo wiele. Jagoda Błaszkowska to córka byłej gwiazdy Startu Elbląg i reprezentacji Polski Iwony Błaszkowskiej, która w Elblągu zakończyła swoją karierę. Juniorka Vistalu nie dostała jednak szansy od trenera gdynianek, ale jeśli jabłko pada niedaleko - już niedługo młoda piłkarka powinna częściej pojawiać się na parkietach Superligi.

Jeszcze przed rozpoczęciem zawodów o swojej obecności poinformowali wszystkich zgromadzonych na hali kibice elbląskiego klubu. Gdynianki grały dokładnie tak samo jak w Elblągu. Bardzo wysoko i agresywnie w obronie. Nie brakowało na parkiecie ostrych starć i przerw w grze. Pierwsza bramka padła dopiero w 5 minucie, a jej autorką została Magda Balsam. Wcześniej oglądaliśmy pokaz interwencji na linii bramkowej Sołomiji Szywerskiej oraz Małgorzaty Gapskiej. Bramkarka Startu dwukrotnie obroniła rzuty Janiszewskiej, a po drugiej stronie boiska Gapska nie dała się zaskoczyć Wadze. Elblążanki nie zamierzały zostawać w tyle i również nie przebierały w środkach gdy broniły. Pierwsze wykluczenie zanotowała Paulina Muchocka i zaraz Vistal skorzystał z odrobiny przestrzeni, a wyrównanie padło z ręki Iwony Kozłowskiej. Za chwilę z drugiego gola cieszyły się gospodynie, a wytrzymałość siatki tym razem zbadała Magdalena Stanulewicz. Piłkarki ręczne Vistalu z każdą kolejną minutą udowadniały, że mają ogromną świadomość taktyczną. Świetnie się uzupełniały i sprawnie asekurowały. Po drugiej stronie placu boju z nie mniejszym zaangażowaniem walczyły elblążanki i dlatego zdobywanie kolejnych bramek zajmowało dużo czasu.

W trakcie następnych minut rozstrzelała się na dobre Sylwia Lisewska, która trafiła na 2:2 i 3:3. Zatrzymała ją dopiero Weronika Kordowiecka, która nie dała się zaskoczyć z linii 7 metra. W 19 minucie boisko musiała opuścić Sylwia Matuszczyk z powodu urazu. Za chwilę po faulu na Dankowskiej 2 minuty kary otrzymała Dunja Tasić. W przewadze Start zagrał na 1:1, a Vistal ponownie skorzystał z lotnej bramkarki, którą była Gabriela Urbaniak. W kolejnej akcji odsunięta od gry została zastępująca Andrzejewską Aleksandra Kwiecińska, a gospodynie dostały rzut karny. Szywerska zmieniła Warywoda i wybroniła rzut Kobylińskiej. Niedługo później to Vistal grał w osłabieniu, a na ławkę kar powędrowała Aleksandra Zych. To ułatwiło nieco przedostanie się pod bramkę Gapskiej elblążankom i Magda Balsam rzuciła na 7 do 6 dla swojej drużyny. W 26 minucie drugiej kary dopuściła się Kozłowska i musiała uważać, żeby nie pójść przedwcześniej do szatni. Na 8:7 dla gospodyń rzuciła Galińska, a na 8:8 Lisewska. W ostatniej minucie na 9 do 9 trafiła Aleksandra Jędrzejczyk, ale ostatnie słowo należało do Emilii Galińskiej, która efektownie zakończyła pierwsze 30 minut meczu. Vistal 10, Start 9.

W osłabieniu zaczął drugą część EKS, gdyż jeszcze przed zmianą stron 2 minuty kary otrzymała Muchocka. Przewaga nie uchroniła jednak gdynianek przed stratą bramki, a celnym rzutem popisała się Aleksandra Dankowska. Za chwilę odpowiedziała Galińska, ale z kolei na jej trafienie tym samym zareagowała Lisewska, dla której był to już 5 gol w meczu. Sporo było zatrzymań czasu. Piłkarki obu drużyn nie szczędziły sobie "męskiej" gry, dlatego pomoc medyczna była często zatrudniana. W 35 i 36 minucie EKS zanotował dwa trafienia, a na listę strzelczyń wpisały się Muchocka oraz Jędrzejczyk. Wśród elbląskich fanów podniosła się wrzawa. Jeszcze głośniej zrobiło się przy linii bocznej po karze dla Galińskiej. Jej nieobecność spowodowała stratę kolejnego gola, którego zaliczyła Dankowska i było 14:11 dla przyjezdnych. Paweł Tetelewski zarządził konsultację. Zdekompletowane gdynianki straciły po powrocie na parkiet gola numer 15, a do bramki rzuciła niezawodna Lisewska. W pełnym składzie Vistal odpowiedział za sprawą Zych. Już w następnym ataku swoje siódme trafienie zapisała Lisewska. Drużyny zdobywały gole na zmianę aż do 49 minuty, kiedy goście prowadzili 19:14. Mogło być nawet 20, ale Gapska powstrzymała naszą rozgrywającą przy rzucie karnym.

Rozpoczęło się nerwowe odliczanie do końca. 10 minut. Najpierw rzuciła niewidoczna tego popołudnia Kobylińska, ale wezwanie do walki popłynęło od bramkarki Vistalu, która grała jak natchniona i broniła każdy rzut elblążanek. Sylwia Lisewska została wyłączona przez jedną z gdynianek po karze dla Matuszczyk. Najpierw trafiła Janiszewska, potem Matieli, a na koniec Galińska i Vistal był tylko jedną bramkę od wyrównania po 19. Po drugiej stronie nie zamierzała zasypiać gruszek w popiele Szywerska. Następne trafienie dla EKS-u padło po 7 minutach posuchy, a na indywidualną akcję zdecydowała się Joanna Waga i było 20:18 dla przyjezdnych. Gospodynie wyrównały po raz kolejny w 57 minucie za sprawą Zych i Matieli. Musiał interweniować Andrzej Niewrzawa, który chciał przerwać szturm rywalek. Po wznowieniu pewną rękę przy rzucie miała Waga, a za przekroczenie przepisów boisko opuściła Janiszewska. Żółtą kartkę zobaczył za podważanie decyzji sędziów trener Vistalu. Niespełna 2 minuty widniały na zegarze. Do Janiszewskiej dołączyła Lisewska i oba zespoły grały w uszczuplonym składzie. Najlepiej skorzystała na tym Emilia Galińska, która w swoim stylu z drugiej linii nie dała szans Szywerskiej (21:21). Przed samym końcem drużyny grały w komplecie. Z ostatnią akcją sunęły elblążanki, lecz Gapska sparowała rzut Jędrzejczyk i to Vistal był przy piłce. Zabójczy cios wyprowadziła na 2 sekundy przed końcem MVP meczu, czyli Galińska, która nie potrzebowała szukać sobie wiele miejsca i z pełną mocą odpaliła wyrzutnię w swojej prawej ręce. Było po meczu. 22 do 21 dla Vistalu i prowadzenie w rywalizacji 2:1. Elblążanki straciły ogromną okazję do zrobienia ważnego kroku ku medalowi mistrzostw Polski.

Vistal Gdynia - EKS Start Elbląg  22:21 [10:9]

Start: Szywerska, Warywoda - Lisewska 8, Balsam 3, Jędrzejczyk 3, Dankowska 2, Waga 2, Matuszczyk 1, Muchocka 1, Kwiecińska 1, Gerej, Hawryszko, Pinda, Świerżewska.

Trener: Andrzej Niewrzawa.

Już jutro o 16:00 mecz numer 4. Jeśli Start chce pozostać w grze, musi pokonać Vistal. Wtedy też o brązowym medalu zadecyduje piąte spotkanie, na które ekipy przeniosą się do Elbląga. Oby to nie była ostatnia niedziela naszych szczypiornistek.

 

1
0
oceń tekst 1 głosów 100%

Powiązane artykuły

Sezon doskonalenia wiary. Start ponownie 4 siłą Superligi (+foto/wideo)

15.05.2016 komentarzy 4

Nie będzie brązowego medalu w sezonie 2015/2016 dla Startu Elbląg. Po czterech niezwykle wyrównanych pojedynkach to Vistal Gdynia stanął na najniższym...