› bieżące
08:06 / 15.05.2013

Instruktorzy szkół jazdy z umowami o pracę? To może oznaczać upadek wielu firm

Instruktorzy szkół jazdy z umowami o pracę? To może oznaczać upadek wielu firm

Instruktorzy szkół jazdy z umowami o pracę? Większość instruktorów zarówno w kraju, jak i w naszym mieście pracuje na umowy zlecenia. Z najnowszej interpretacji ministerstwa transportu wynika, że być może będą zmuszeni przejść na umowę o pracę, albo… skończyć karierę instruktora. To może oznaczać koniec wielu szkół nauki jazdy także w naszym mieście.

Instruktorzy to, w większości przypadków, osoby starsze, często emeryci, którzy na nauce przyszłych kierowców dorabiają do emerytury. Są to też osoby, które w czasach kryzysu łączą kilka zawodów na raz i w szkołach jazdy pracują dodatkowo. Dlatego też zarówno im, jak i pracodawcom, pasują umowy zlecenia, które są pomiędzy nimi podpisane. Na jak długo?

Według najnowszej interpretacji ministerstwa transportu zawód instruktora spełnia warunki zatrudnienia na stałe czyli zatrudnienia na podstawie umowy o pracę. Jeżeli zmiana wejdzie w życie, to wiele szkół może po prostu upaść. 

- Sytuacja na rynku kursantów jest dramatyczna. Od momentu zmian przepisów 19 stycznia 2013 roku przyszłych kierowców jest coraz mniej. Kiedyś to było 25-30 osób na kursie, dziś to od 2 do 4 osób – komentuje przedstawicielka szkoły nauki jazdy „Adam” w Elblągu. – Mamy dodatkowo zatrudniać instruktorów na etaty, płacić większe składki? A czy ktoś odpowiedział sobie na pytanie: z czego mamy im zapłacić (umowa o pracę gwarantuje stałe, miesięczne zarobki – przyp. red.) gdy nie mamy kursantów? Nasza szkoła istnieje tylko dlatego, że mamy w ofercie wiele kategorii. Inne szkoły, które przygotowują tylko do kategorii "B" powoli zaczynają upadać.

Zatrudnienie instruktorów na etaty spowoduje jedno – podniesienie ceny kursów. A kogo zaboli ta podwyżka najbardziej? Oczywiście nas, klientów. Przecież jeżeli szkoły jazdy będą musiały zapewnić wypłatę dla instruktora bez odpowiednio dużej liczby kursantów, to gdzie będą szukały załatania dziur finansowych? Jeżeli tego nie zrobią, pozostaje jedno wyjście: zamknąć szkołę jazdy.

Skontaktowaliśmy się z przedstawicielem Państwowej Inspekcji Pracy w Olsztynie. W jaki sposób inspektorzy będą oceniać, czy dany instruktor pracuje w taki sposób, że powinien podpisać umowę o pracę, czy też może pozostać przy umowie zleceniu?

- Praca, przy której są wykazane znamiona pracy stałej (czyli takie rzeczy, jak określone miejsce pracy, określone godziny pracy np. od 8 do 16) może zostać zakwalifikowana jako praca, przy wykonywaniu której musi być podpisana umowa o pracę. Każdy przypadek będzie rozpatrywany indywidualnie, bo tak naprawdę nie możemy się doszukać jakiejkolwiek zasady - rzecznik prasowy Państwowej Inspekcji Pracy w Olsztynie.

Zapytaliśmy również dlaczego ministerstwo akurat zajęło się sprawą szkół jazdy? Przecież na każdym kroku można znaleźć zawody, firmy w których podpisana jest umowa zlecenie, pomimo tego, że powinna być o pracę.

- Być może w momencie podpisania umów o pracę, wreszcie od instruktorów można będzie egzekwować konsekwencje związane np. z masowym niezdawaniem kursantów w Wojewódzkich Ośrodkach Ruchu Drogowego. Kodeks pracy, kiedy osoba jest zatrudniona w oparciu o umowę o pracę, przewiduje takie możliwości - dodaje rzecznik prasowy PIP.

5
2
oceń tekst 7 głosów 71%