› inwestycje drogowe
15:30 / 23.01.2017

J. Wcisła: "PiS podejmuje się zadania, na które już na starcie nie ma pieniędzy"

J. Wcisła:

fot. archiwum elblag.net

Senat przyjął projekt uchwały w sprawie ustawy ratyfikującej europejskie porozumienie w sprawie głównych dróg wodnych o znaczeniu międzynarodowym, tzw. konwencję AGN. To długo wyczekiwana decyzja przez środowisko, która jest jednocześnie deklaracją woli podniesienia walorów polskich odcinków do standardów międzynarodowych. Senator Jerzy Wcisła z tej decyzji jest zadowolony, jednak pomysł obozu rządzącego na realizację inwestycji związanych z rewitalizacją dróg wodnych uznaje za "nierealny" i w przyszłości "szkodliwy dla polskiej gospodarki". Prawo i Sprawiedliwość zakłada - zdaniem senatora Platformy Obywatelskiej - zbyt optymistyczny scenariusz ekonomiczny, który zakłada m.in. wkład własny w wysokości 40 mld zł, na który pieniądze będzie starano się pozyskać ze środków przedsiębiorstw państwowych - portów i stoczni.

Sam pomysł rewitalizacji polskich dróg międzynarodowych (MDW E70, E40 i E30) jest bardzo dobry. Sam Jerzy Wcisła uczestniczył w pracach zespołów stworzonych na rzecz 2 z 3 polskich dróg: MDW E70 (łączącej Kłajpedę z Rotterdamem - w Polsce przebiegającej od Zalewu Wiślanego, przez Wisłę, Noteć, Wartę i odcinek Odry) i E40 (łączącej Gdańsk z Morzem Czarnym - w Polsce jest to odcinek Wisły do lub poniżej Warszawy i połączenie jej z Dnieprem). Poza tym szlakami jest jeszcze MDW E30, czyli Odra, która ma zostać połączona z Dunajem. Łącznie to około 2,200 km rzek i kanałów w Polsce.

- Ja o to walczyłem przez wiele lat - wspomina Jerzy Wcisła. - Jeszcze przed rządami PO i nie wywalczyłem tego. W czasach, gdy PO była u władzy, przekonywano mnie, że musimy najpierw zrobić autostrady, kolej, a później dopiero drogi wodne. I podpisywanie konwencji AGN byłoby nieuczciwe, ponieważ nie ma pieniędzy na rzeki. Dzisiaj PiS ma przyzwolenie i podpisze konwencję AGN. Z tego powinienem być zadowolony i jestem zadowolony, z tym że program, który PiS przedstawił jest kompletnie moim zdaniem niewiarygodny, nierealny i szkodliwy dla polskiej gospodarki. To jest poważne zagrożenie.

Przede wszystkim chodzi o koszty, które będą znacznie wyższe - zdaniem senatora - niż planowane przez rządzących Prawa i Sprawiedliwości. Około 95% długości dróg wodnych wymaga podniesienia do standardów, a ponadto parametry większości istniejących mostów i urządzeń hydrotechnicznych nie spełniają norm. Koszt tych działań szacuje się na 90 miliardów, ale z dużym prawdopodobieństwem może to być nawet 140 mld zł.

- Ta konwencja otwiera możliwość finansowania pewnych zadań ze środków unijnych. Apelowałem jednak wielokrotnie do ministrów gospodarki morskiej, by inaczej podeszli do tematu rewitalizacji dróg wodnych. Są dwa zagrożenia: przede wszystkim hierarchia priorytetów. Najpierw ma być zrobiona Odra, potem Wisła, a następnie ma być zrobiony odcinek między Odrą a Wisła, czyli nasza MDW E70. Kosztowo to wygląda tak, że na rewitalizację tych 3 dróg wodnych mamy wydać co najmniej 90 miliardów złotych. Szacunki, które ja znam i które były tworzone z pieniędzy Banku Światowego za czasów Platformy Obywatelskiej to nie jest 90, a 140 miliardów zł. Na Odrę ma być wydane około 40 mld zł, później ma być robiona Wisła za następne 30 mld zł, a później ma być robiony odcinek Odra-Wisła i to jest około 10 mld zł. Tych pieniędzy nie ma i jestem przekonany, że nie zrobimy nawet Wisły, bo tych 40 mld zł nie znajdziemy - jest przekonany Jerzy Wcisła. - Priorytety powinny być inne. Najpierw powinniśmy zrobić wszystkie drogi wodne do drugiej klasy, czyli do głębokości około 1,8 m, żeby uruchomić podstawowy transport, taki jaki dopływa do Elbląga, czyli na barkach do 700 ton. Cała turystyka może wtedy funkcjonować, a dopiero później budować te wielkie autostrady europejskie o głębokości co najmniej 2,5 metra, bo tam są dopiero wielkie koszty. Taki był mój pomysł i tak powinno się to realizować.

Najłatwiejszym do włączenia w sieć dróg europejskich jest szlak MDW E70. Ta droga jest również "naturalnym beneficjentem" budowy kanału przez Mierzeję i jeśli plany nie zostaną zrewidowane, cała ta prawie miliardowa inwestycja, może być zupełnie niewykorzystana.

- Jeżeli się planuje równolegle budowę dróg wodnych i kanału przez Mierzeję, to należy wiedzieć, że 3,5 mln ton, które mają trafić z Rosji do Polski przez kanał, to nie są tony, które może zaabsorbować Elbląg - tłumaczy Wcisła. - Elbląg może zaabsorbować około 1,5 mln ton. 3,5 mln ton to są tony, które mają być przewiezione przez Elbląg do Warszawy i do Niemiec. Jeśli my nie zrobimy Wisły i tego połączenia Odra-Wisła, to 3,5 mln ton do Elbląga nie wpłynie, czyli nie wykorzystamy inwestycji budowy kanału przez Mierzeję. Miliard złotych wydamy, a efektów nie będzie. Jeśli chcemy w 2022 roku zrobić kanał przez Mierzeję, to od Elbląga musi iść droga wodna w drugą stronę. Towary muszą płynąć dalej, inaczej te pieniądze zostaną zmarnowane.

Jeszcze większe wątpliwości budzi określenie źródeł finansowania projektu. Przy założeniu, że sporą pulę środków uda się pozyskać z UE (m.in. dzięki Planowi Junckera), to nadal trzeba wygenerować około 30-40 mld na wkład własny. - W listopadzie ubiegłego roku w Senacie wiceminister żeglugi śródlądowej i gospodarki morskiej Pan Jerzy Materna mówił, że te środki mają pochodzić m.in. od ok. 20 przedsiębiorstw państwowych – w tym stoczni i portów - nad którymi właśnie to ministerstwo przejęło nadzór. Mają one utworzyć spółkę specjalnego przeznaczenia, tak, by cytując Pana Jerzego Maternę „w planie Junckera sięgnąć po duży kapitał z Banku Światowego i europejskiego” - wyjaśniał senator PO.

- Finansowanie programu rozwoju polskich rzek – a więc zadania państwowego – ze środków firm działających na rynku globalnym odbierze im środki na własny rozwój, a być może nawet na przetrwanie. Włączenie ich w lewarowanie przedsięwzięć Rządowych zatrzyma ich własny rozwój i doprowadzi do porażki w konfrontacji z europejską i światową konkurencją - wyjaśniał Jerzy Wcisła. - Rząd PiS podejmuje się realizacji projektu, na który już na starcie nie ma pieniędzy i chce je wyciągnąć z gospodarki. To bardzo zły kierunek i jeszcze gorszy sygnał dla polskich przedsiębiorców.

Dlatego też senator PO zaapelował o wykonanie Studium Wykonalności, na którego podstawie będzie można określić rzeczywistą skalę prac koniecznych do wypełnienia zobowiązań wynikających z ratyfikowania Konwencji AGN. - Wyrażam zadowolenie, że Rząd podjął się zadania włączenia polskich dróg wodnych do sieci europejskiej. Korzyści, które z tego wynikną są dla mnie oczywiste. Zarówno ekonomiczne, jak środowiskowe, a także – pośrednio - energetyczne i zwiększające bezpieczeństwo na drogach kołowych – poprzez wyeliminowanie z nich dużej części transportu – oraz zwiększające bezpieczeństwo powodziowe i poprawiające gospodarkę wodną w Polsce. Niestety, mam duże wątpliwości co do realności tego programu - zakończył Wcisła.

 

3
0
oceń tekst 3 głosów 100%

Powiązane artykuły

Prezydent Duda ratyfikował AGN. Zielone światło dla żeglugi śródlądowej?

06.03.2017

Prezydent Andrzej Duda podpisał dziś akt ratyfikacyjny europejskiego porozumienia w sprawie głównych dróg śródlądowych o znaczeniu...