› sąd
10:48 / 10.08.2016

Katastrofa ekologiczna na Druznie. Proces trwa, winny nadal nie ukarany

Katastrofa ekologiczna na Druznie. Proces trwa, winny nadal nie ukarany

fot. Zefiryn Pągowski / archiwum elblag.net

18 maja 2014 roku do Polskiego Związku Wędkarskiego dotarły pierwsze informacje na temat bardzo dużej ilości śniętych ryb na jeziorze Druzno. Pierwsze pomiary: uprzątnięto 67 kilogramów ryb. Docelowo wyłowiono prawie 1100 kilogramów. „To katastrofa ekologiczna” mówili wówczas eksperci. Niestety, kierownictwo pasłęckiej mleczarni, które jest oskarżone o spowodowanie katastrofy, do dziś nie zostało ukarane. Proces toczy się za zamkniętymi drzwiami od przeszło dziesięciu miesięcy i nadal nic nie wskazuje na to, że szybko usłyszymy wyrok.

Proces ruszył w październiku ubiegłego roku i trwa do dziś. Wczoraj, 9 sierpnia odbyła się kolejna rozprawa w trakcie której przesłuchano kolejnych świadków. Obie strony nie komentowały całego zdarzenia, proces odbywa się za zamkniętymi drzwiami. Wyrok? Nieprędko – następną rozprawę zaplanowano dopiero na październik. Nieoficjalnie udało nam się dowiedzieć, że jest mała szansa na to, aby wówczas został wydany wyrok w tej sprawie.

Przypomnijmy: do skażenia doszło w maju 2014 roku. Wyłowiono wówczas prawie 1100 kilogramów śniętej ryby lecz to nie był koniec. Krzysztof Cegiel, dyrektor Polskiego Związku Wędkarskiego informował nawet o dwóch tonach.

Z wyłowionych ryb były przepiękne okazy: liny do 4 kilogramów, szczupaki od 12 do 13 kilogramów i długości około 110 centymetrów. Na to, aby cały ekosystem wodny powrócił do normalności potrzeba będzie nie kilku miesięcy, ale na pewno kilku, jak nie kilkunastu lat.

Do zatrucia doszło na odcinku 10 kilometrów rzeki Wąskiej, od drogi ekspresowej Warszawa-Gdańsk do wpływu na jezioro Drużno. Dodatkowo zostało zanieczyszczone około 200 hektarów samego Drużna. Śmiało można więc mówić o katastrofie.

Prokuratura oskarżyła firmę mleczarską z Pasłęka. Przez dwie małe rzeki do jeziora Druzno wpuszczono ścieki z amoniakiem.

Aktem oskarżenia objęliśmy 3 osoby; prezesa i zarazem dyrektora generalnego firmy produkującej w Pasłęku sery Jarosława M., kierownika ds. skupu i techniki Janusza T. oraz kierownika ds. energetycznych i ochrony środowiska Zbigniewa A. Żaden z nich nie przyznał się do winy – podała w lipcu 2015 roku prokurator Jolanta Rudzińska.

Ostateczne dane dotyczące katastrofy mówiły o co najmniej 16 ton ryb i zwierząt (np. pijących zatrutą wodę). Wartość padłych ryb i zwierząt oszacowano na co najmniej 363 tys. zł. Odszkodowanie za poniesione straty? Eksperci mówią o co najmniej kwotach sześciozerowych.

 

1
0
oceń tekst 1 głosów 100%

Powiązane artykuły

Katastrofa na jeziorze Drużno i rzece Wąskiej. Ponad tona śniętych ryb

26.05.2014 komentarzy 20

Przez cały weekend otrzymywaliśmy sygnały od naszych Czytelników o masowym śnięciu ryb w okolicach jeziora Drużno. Problem okazał się bardzo poważny, a...

Firma Sery ICC Pasłęk winna katastrofy ekologicznej? Kierownictwo oskarżone o zatrucie j. Druzno

02.07.2015

Prezes firmy produkującej w Pasłęku sery oraz dwóch kierowników tej firmy zostało oskarżonych przez elbląską prokuraturę o zatrucie ryb i zwierząt, żyjących...