› bieżące
09:53 / 14.02.2013

Miłość prosto z Aresztu Śledczego w Elblągu. Rozmowa ze skazanym

Miłość prosto z Aresztu Śledczego w Elblągu. Rozmowa ze skazanym

fot. Konrad Kosacz/elblag.net

Wiele par czuje się w związku jak w więzieniu, którego mury tworzą wzajemne wymagania i ograniczenia. Życie pokazuje jednak, że tam gdzie istnieje prawdziwe uczucie, nawet kraty nie stanowią żadnych barier,  bo miłość daje poczucie wolności. O tym, jakie myśli pojawiają się przed zaśnięciem w więziennej celi, dla kogo – partnerki czy skazanego – większą karą jest wyrok oraz jakich błędów nie popełniłby drugi raz - opowiada Janusz, skazany na 5 lat pozbawienia wolności, obecnie przebywający w Areszcie Śledczym w Elblągu mężczyzna.

Na terenie elbląskiego Aresztu Śledczego przebywa 280 osób. Dla wielu z nich wyrok oznaczał rewolucję w życiu uczuciowym. Choć rzeczywistość więzienna nie sprzyja budowaniu relacji, zdarzają się przypadki zalegalizowania związków.  W roku 2012 miejsce miał jeden ślub skazanego. Aby doszło do ceremonii, osadzony musi złożyć pisemną prośbę do dyrektora. Po uzyskaniu zgody organu dysponującego – prokuratury lub sądu, partnerka zgłasza się do Urzędu Stanu Cywilnego. Formuła ślubu nie różni się niczym niż zawarcie małżeństwa na wolności. W przypadku aresztu typu półotwartego ślub może odbyć się poza zakładem.

Wciąż obserwuje się przeważającą ilość rozwodów wśród aresztowanych, którzy zawarli związek małżeński przed wyrokiem. Historia Janusza (31 lat) jest przykładem na to, że bez względu na przeciwieństwa losu – związek w warunkach więziennych ma szansę przetrwać.

– Kiedy dostałem wyrok 5 lat pozbawienia wolności, chciałem by moja partnerka ułożyła sobie życie sama. Powiedziałem, że będę na nią zawsze czekać, ale nie chce, by cierpiała przez rozłąkę. Wiedziałem, że  ja udźwignę tę sytuację, martwiłem się jedynie o nią. Najgorsza była myśl, że cenę za moje błędy zapłacimy razem. Wyrok był karą dla nas obojga. Dla niej nawet większą, przecież niczemu nie zawiniła, a jej życie rozpadło się w jeden dzień. Nie rozstaliśmy się jednak. Oboje jesteśmy wielkimi zazdrośnikami. Więzienie to największa próba dla naszego związku – próba, którą przetrwaliśmy i teraz wiem, że nie ma takiej rzeczy, która nas rozdzieli – mówi Janusz.

Osadzony ukrywał przed swoją partnerką, że ciąży na nim wyrok w zawieszeniu. Przed pozbawieniem wolności, Janusz wyjechał z Elbląga za granicę, dostał dobrą pracę. Kiedy nieświadoma przeszłości Janusza - kobieta dowiedziała się, że zapadł wyrok pozbawienia wolności wystraszyła się. Miedzy parą rozpoczęły się gorączkowe rozmowy, co będzie z ich rodziną.

– Moje życie zmieniło się, kiedy zakochałem się w Esterze. Gdybym poznał ją wcześniej nie popełniłbym błędów, które tak dotkliwie zaważyły na mojej – a teraz naszej przyszłości. Mamy córeczkę, która właśnie poszła do szkoły. Marzy mi się, żeby wziąć ją za rękę i móc ją odprowadzić na lekcje. Kiedy dowiedziałem się, że mała choruje, a ja nie mogę realnie wesprzeć mojej rodziny czułem się strasznie. To są momenty, kiedy za kratami jest najciężej – i tu łamie się głos mężczyzny…

Nad kondycją psychiczną osadzonych czuwają opiekunowie resocjalizacyjni. W roku 2012 w Areszcie Śledczym przeprowadzono program „Bądź ojcem”. W ramach integracji społecznej zorganizowano „Spartakiadę Rodzinną”. Wśród atrakcji znalazły się liczne konkursy skierowane do członków rodzin osadzonych. Z obserwacji personelu aresztu wynika, że takie przedsięwzięcia poprawiają samopoczucie i dają motywację osadzonym. O tym jak ważne jest poczucie, że ktoś z zewnątrz czeka na powrót z więzienia, opowiada Janusz.

W areszcie zawsze starałem sobie radzić sam z problemami. Mimo dużego wsparcia wychowawców i kolegów – człowiek zamykając oczy przed snem, zostaje sam na sam ze swoimi słabościami. Żyję powrotem do domu. Codziennie o tym myślę. Kocham moją partnerkę i wiem, że wszystko się ułoży. Skąd czerpię siłę by wytrwać do końca wyroku?  

– Kiedy słyszysz: „Tam gdzie jestem ja i twoje dzieci – tam jest i zawsze będzie twój dom” – zniesiesz wszystko tak długo jak będzie trzeba – mówi Janusz. Po chwili dodaje: Więzienie to strata cennego czasu z życia. Największa i najgorsza strata w moim życiu…

Jak „smakuje” życie  w więzieniu

–  W celi przebywam z 6 aresztowanymi. W codzienność wkrada się rutyna. O 7:15 wychodzę do pracy. Wykonywanie obowiązków na hali sportowej zaczynam o 8:00. Kończę o 13:15. Około 15:00 jest pora obiadowa. Do 18:00 mamy czas wolny. O 18:00 apel. I tak w kółko. Brakuje mi przyziemnych rzeczy, chociażby wyjścia na spacer wtedy, kiedy chcę. Czas wypełnia nam gra w karty, filmy, warsztaty w wychowawcami. Jeśli chodzi o posiłki – porównując je  z domowymi – ohyda! Ale muszę przyznać, że spośród wszystkich jednostek, w których byłem – w Elblągu jest najlepiej pod tym względem. Dziś na obiad jedliśmy gotowaną wątróbkę w sosie - opowiada skazany.

Święto zakochanych w tym roku nie 14 a 16 lutego

Z obserwacji pracowników aresztu wynika, że największe przygnębienie wśród skazanych panuje w okresie Świąt Bożego Narodzenia. Natomiast Walentynki są świętem kiedy nastroje dopisują, a jedynym odstępstwem od zwykłych dni jest natężenie korespondencji w okolicach 14 lutego.

– Dostałem przepustkę na 5 dni. Mam na co czekać. 16 lutego zobaczę się z ukochaną. Wtedy będziemy świętować wspólnie Walentynki. Zawsze starałem się, by ten dzień był wyjątkowym dniem dla kobiety. Tak też będzie w tym roku. Przede wszystkim kwiaty, świece, może wanna pełna piany. Lubię gotować, pomyślę nad przygotowaniem spaghetti bolognese – mojego specjału – opowiada Janusz.

– Oprócz realnego kontaktu korespondujemy. W każdym miesiącu dostajemy dwa znaczki. Z uwagi na to, że moja partnerka mieszka w Anglii – mogę wysłać jeden list. Kontaktujemy się też telefonicznie. Przez to, że i tak towarzyszy nam poczucie, że nasz związek wiele ucierpiał, nie kłócimy się. Zazwyczaj – dodaje skazany.

Readaptacja społeczna więźniów

O tym jak wygląda praca z różnymi przykładami osobowości więźniów opowiedziała Dagmara Lewandowska – psycholog więzienny.

- W przypadku osób będących w związkach mamy większe pole manewru w procesie resocjalizacji jednostki. Skazany ma dodatkową motywację w postaci chęci zmiany na lepsze dla kogoś, kto w niego wierzy i czeka na powrót. Koncentrujemy się na tym, by zbudować sieć wsparcia dla osoby odbywającej wyrok, dlatego też chętnie inicjujemy i stymulujemy osadzonych do spotkań z najbliższymi. Częstotliwość widzeń zależna jest od typu zakładu. Zwykle są to widzenia 2 razy w miesiącu. Za dobre sprawowanie oraz dla zacieśniania więzi uczuciowych, zwiększamy ilość spotkań do 3. Do każdej osoby podchodzimy indywidualnie.

- W areszcie nie ma możliwości spotkań intymnych. Umożliwiamy jedynie widzenia bez obecności osoby dozorującej. Spotkanie takie odbywa się w przeszklonym pomieszczeniu.

Jeśli związek jest silny, ma stabilne podwaliny – ma szanse przetrwać. Z obserwacji wynika jednak, że wiele par niestety nie znosi próby czasu.

- Zajmujemy się diagnozą. Mówi się, że więzienie spacza ludzi. To stereotyp. Pod wpływem wyroku człowiek „prostuje się” i robi wszystko, by nie wrócić do tego miejsca. W przypadku jednostek psychopatycznych sprawa jest bardziej skomplikowana – skazany będzie dobrze funkcjonował w rzeczywistości więziennej natomiast istnieją małe szanse, że zmieni się na lepsze – komentuje psycholog.

Jak poznać partnerkę odbywając wyrok

Zdarzają się przypadki, kiedy więźniowie traktują partnerki instrumentalnie. Kobieta staje się tu narzędziem do uzyskania korzyści – takich jak otrzymanie przepustki, paczek, krótkotrwałego wsparcia emocjonalnego. W większości przypadków skazani dążą jednak do nawiązania więzi i zbudowania relacji.

- Popularną wśród skazanych metodą na szukanie drugiej połówki jest umieszczanie ogłoszeń matrymonialnych w gazetach. Ponadto skazani zdobywają namiary do kobiet przez pocztę pantoflową, kontaktują się z koleżankami, siostrami, czy kuzynkami, kolegów z sąsiednich celi. Dochodzi do spotkań, z których powstają nieraz związki. 

Skazani zakochują się również drogą korespondencyjną. Wielu osadzonych potrafi pisać powiedziałabym – poetycko. Potrafią przyciągnąć do siebie kobietę, zrobić wrażenie na niej. Do tego skazani sami zdobią kartki pocztowe, takie gesty cieszą się uznaniem kobiet. Cechą charakterystyczną pośredniego kontaktu dwojga ludzi jest idealizowanie jednostki, nierzadko zatem dochodzi do zawodów i rozczarowań – komentuje Lewandowska.

Mimo wielu zakazów i ograniczeń, jakie niesie za sobą odbywanie wyroku, każdy z osadzonych ma jedno niezbywalne prawo – kochać drugą osobę. Błędy z przeszłości rzutują na całe życie więźniów, jednak trzeba pamiętać, że każdy zasługuje na drugą szansę. Wszak Hanka Ordonówna śpiewała kiedyś, że: Miłość ci wszystko wybaczy…

 

 

 

62
2
oceń tekst 64 głosów 97%