› daj znać
21:10 / 06.09.2017

Nasza interwencja. Czytelniczka z ulicy Malborskiej: "W garnku mam obiad z tynkiem" (+ zdjęcia)

Nasza interwencja. Czytelniczka z ulicy Malborskiej:

fot. Marcin Mongiałło

Ulica Malborska 61. Stary budynek będący własnością ZBK. Nie ma możliwości wykupienia znajdujących się w nim lokali mieszkalnych, bo jest on zakwalifikowany od wielu lat do rozbiórki. Na ostatniej kondygnacji mieszkanie zajmuje nasza Czytelniczka, która od wielu miesięcy zmaga się z problemem, który spędza jej sen z oczu. Przecieka dach. Podczas obfitych opadów deszczu, jak ma to miejsce choćby w ostatnich dniach, na suficie, szczególnie w kuchni i przedpokoju, robią się duże zacieki. Bywa też i tak, że woda dosłownie kapie na podłogę...

Bywajały dni, że w garnku miałam obiad z tynkiem

– powiedziała nam zrozpaczona kobieta.

W maju mnie zalało. ZBK wysłało ludzi, którzy mieli naprawić dach. W czerwcu zrobilam remont, a w lipcu z powrotem mnie zalało. ZBK oczywiście poinformował mnie, że zrobił remont. Usprawiedliwiają się, że  nie mają pieniędzy. Mówią, że w tym budynku wiele osób nie płaci czynszu, że jest zadłużenie na ponad 80 tys. zł. Tylko dlaczego ja mam za to odpowiadać, skoro płace regularnie, dbam o swoją własność? Nie wymagam wiele. Ja nie chcę nic wielkiego. Żeby mi tylko ten dach zrobili

– pani Marta nie ukrywała swojego żalu i frustracji. 

Podczas wizji lokalnej mieliśmy okazję porozmawiać zarówno z ojcem kobiety, jak i z nią samą. Ich tragedią jest to, że posiadają duże (64 m2), wyremontowane mieszkanie z którego nie mogą się w pełni cieszyć, a co gorsze – nie mogą go sprzedać. Budynek od ponad 20 lat jest zakwalifikowany do rozbiórki w związku z czym nie mają możliwości wykupienia na własność lokalu mieszkalnego, który zajmują. Mówiąc kolokwialnie – są uziemnieni. Wiele razy zgłaszali problem do ZBK, ale tylko raz na piśmie, Teraz tego żałują. Zarząd Budynków Komunalnych – jak mówią – przeprowadził remont dachu, który jak wskazała lokatorka:

prawdopodobnie polegał na położeniu kawałku papy i nie dał praktycznie nic. Podczas deszczowych dni z sufitu dalej leci woda.

To nie wszystkie problemy ludzi zamieszkujących ostatnią kondygancję starej kamienicy. Strych jest w opłakanym stanie. Część desek jest przegniłych. w pewnym miejscu stoi woda, w powietrzu czuć stęchliznę i wilgoć. Jeszcze trochę, a cały dach będzie się nadawał tylko do wymiany.

Strych się zawali. Nic nie robią. Te belki już gniją

– wskazala pani Marta. 

Nie tylko strych jest w opłakanym stanie. Nasi rozmówcy wstydzą się zaprosić gości z uwagi na katastrofalny stan klatki schodowej, która od niepamiętnych czasów nie była malowana. Najgorsze jest jednak to, że poważnie zagraża im zwarcie instalacji elektrycznej i pożar dachu, podobnie jak miało to miejsce niedawno w przypadku budynku położonego przy ul. Marymonckiej 7.

Co jakiś czas słyszę trzaski pochodzące od instalacji w przedpokoju. Czy mamy czekać aż to się spali?

– nie ukrywał swojego zaniepokojenia pan Edmund, ojciec pani Marty, który na podstawie umowy najmu z ZBK zajmuje lokal mieszkalny przy ul. Malborskiej 61.

Zrobiliśmy na własny koszt remont garażu. Ktoś poleciał ze skargą, że ktoś coś robi z garażem. Dostaliśmy zakaz: nic nie robić  garażem

–dodał mężczyzna.

Prawie 4 tys, zł włożyliśmy w garaż z własnych pieniędzy

– pani Marta uzupełniła wypowiedź swojego ojca. 

Lokatorka opowiedziała nam o jeszcze jednym problemie:

Na dole, na pierwszym piętrze, jedno z mieszkań zajmowali bezdomni. Stało się to po tym jak zmarł jego posiadacz, który nie zabezpieczył odpowiednio lokalu. Wprowadzili się. Tam jest butla z gazem. Awanturowali się. Było tam wybite okno. Bałam się, że pewnego dnia wylecimy w powietrze.

13 marca bieżącego roku, pani Anna – żona pana Edmunda – zgłosiła na piśmie do Urzędu Miejskiego następujące problemy: zalewanie mieszkania z dachu, brak możliwości korzystania ze strychu (występuje woda i wilgoć), niesprzątanie klatki schodowej, brak porządku przy śmietnikach (wyrzucanie śmieci przez pobliskie zakłady).

Byliśmy na miejscu w dniu 3 września (niedziela). Zdecydowana większość z tych problemów ma miejsce także obecnie. Jedynie przy śmietnikach zauważyliśmy względny porządek.

W lokalu zajmowanym przez naszą Czytelniczkę zauważyliśmy znajdujące się na suficie ślady po zaciekach. Nie były one w tym czasie na tyle mocne, aby zwrócić na nie szczególną uwagę, ale pani Marta zapewniła nas, że problem wody na suficie co jakiś czas się powtarza. Kobieta boi się również zwarcia instalacji elektrycznej znajdującej się w górnej części lokalu. O tym, że jej strach nie jest bezzasadny pokazuje przykład pożaru dachu budynku przy ul. Marymonckiej 7, który miał miejsce 24 lipca bieżącego roku.

Stan ogólny budynku przy ul. Malborskiej 61 oraz jego bezpośrednie otoczenie możecie zobaczyć w naszej fotogalerii. 

0
0
oceń tekst 0 głosów 0%

Zdjęcia ilość zdjęć 16