› bieżące
12:00 / 10.05.2015

Nasza sonda: Dlaczego bierzesz udział w wyborach prezydenckich?

Nasza sonda: Dlaczego bierzesz udział w wyborach prezydenckich?

Od siódmej rano elblążanie odwiedzają obwodowe komisje wyborcze, by postawić znak x, obok nazwiska swojego kandydata na prezydenta. Najczęściej w godzinach porannych głosują uczestnicy mszy św. niedzielnych po skończonym nabożeństwie. Rzadko osoby przed trzydziestką. Nikt nie ma problemu z odnalezieniem swojego wymarzonego prezydenta na karcie do głosowania. Wszyscy pamiętają też o zabraniu dowodu osobistego. Biorącym udział w wyborach często towarzyszą dzieci. Zapytaliśmy elblążan, gdy już byli po głosowaniu, dlaczego biorą w nim udział? Najczęściej odpowiadali, że to ich obowiązek.
 

Barbara Klep, lat 77, emerytka

Zawsze tak i teraz głosuję po mszy świętej. Obowiązek głosowania spełniłam, czas więc na niedzielny odpoczynek w gronie rodziny.

 



Adam Kuczuro, lat 44, wykształcenie wyższe, administracja

Głosuję, by moja 14 - letnia córka nie wyjechała z Elbląga za pracą. Chcę, by w Polsce były warunki do rozwoju gospodarki i własnego biznesu. Mam prawo do wyboru głowy państwa, więc z niego korzystam.
 

Barbara Kozłowska, lat 53, rencistka

Wybory prezydenta to ważne wydarzenie, więc obowiązkowo biorę w nim udział. Nie wyobrażam sobie, by w tym dniu pozostała w domu.
 

Jerzy Sentkowski, lat 73, emeryt

To mój obowiązek jako obywatela. Głosuję, bo mam nadzieję, że po wyborach życie w naszym kraju zmieni się na lepsze.
 

Marianna Pietruszewska, lat 80, emerytka

Zawsze brałam udział w wyborach, by decydować w pewnym sensie o losach kraju. Nie mam wątpliwości, że warto.

***

Niektórzy uczestnicy sondy chcieli zostać anonimowi lub nie pozwolili się sfotografować. - Głosuję tylko dlatego, by taki jeden z … (cisza wyborcza - red.) nie doszedł do władzy – tłumaczył mężczyzna, lat 30. Z kolei pan Marian, emerytowany nauczyciel wybrał się na głosowanie, by jego kandydat wygrał. Natomiast Daniel Łukaszewski, lat 41, handlowiec głosuje, bo to jego obowiązek, tak jak i Danuta Graban, emerytka. - Jaki obowiązek – denerwuje się pan Konstanty, kombatant. - Udział w wyborach to prawo, o które walczyli żołnierze niezłomni, jak rotmistrz Pilecki. Gdyby w Polsce były demokratyczne wybory w 1945 roku, nie uczestniczyłby w konspiracji i nie został zamordowany przez bezpiekę.

1
1
oceń tekst 2 głosów 50%