› zdrowie i uroda
10:25 / 21.12.2015

Niech zwycięży Życie!

Niech zwycięży Życie!

Jak to powiedział ktoś mądry: „dopóki nie umrzemy, jesteśmy nieśmiertelni”. Z takim przeświadczeniem żyjemy z dnia na dzień, próbując jakoś układać się z życiem, które nie znosi próżni. W mediach codziennie przewijają się tony informacji o ludzkim nieszczęściu, ale dopóki nie dotyczy ono nas bezpośrednio wydaje się nam, że wszystko w porządku, przecież „nie chodzi o mnie”. Jednak w każdym momencie ten „kontrakt z Bogiem” może zostać zerwany – nie znamy dnia ani godziny.

Taka była historia Krzyśka. Krzysiek to młody, ambitny, pełen planów na życie mężczyzna. Ma dopiero 46 lat. Architekt, z zamiłowania malarz, serdeczny kolega i wspaniały człowiek. Kocha ludzi, kocha zwierzęta, kocha życie. Przyjaciele znają go jako niepoprawnego optymistę, z wielkim szacunkiem i zachwytem dla świata. Krzysztof wierzył w zdrowy tryb życia, dlatego dbał o swoje zdrowie. Coś jednak poszło nie tak. Wczesnym latem 2015 roku, po długotrwałym leczeniu uporczywego kaszlu lekarz prowadzący zlecił wykonanie badania RTG płuc. Diagnoza była jak wyrok – guz płuca sporej wielkości.

Niestety, lekarze z warszawskiego Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc po otrzymaniu badania histopatologicznego nie pozostawili Krzysztofowi złudzeń. Toadenocarcinoma, gruczolakorak płuca, co w realiach klasycznej medycyny oznacza właściwie wyrok śmierci. W tak młodym wieku mężczyźni z takim rozpoznaniem nie przeżywają roku.

W dodatku pojawiły się przerzuty do węzłów chłonnych wnęk płuc, w oskrzelach głównych również widoczne były już zmiany. Taka diagnoza jednoznacznie uniemożliwiła wykonanie resekcji płata płuca wraz z guzem. Jedyna propozycja lekarzy to chemioterapia i ewentualnie radioterapia, które z góry zostały określone jako paliatywne.

Być może wiele osób poddałoby się już w tym miejscu. Ale nie Krzysiek, on ma ogromną wolę życia. Pomimo kiepskich rokowań podjął leczenie chemioterapią: 6 dożylnych kroplówek z lekami, a po tygodniu tzw. dolewka, dwa tygodnie przerwy. Po pierwszym cyklu Krzysztof czuł się bardzo źle. Leki przeciwwymiotne nie skutkowały, utrzymanie w żołądku choćby kilku łyków wody graniczyło z cudem.

Efektem tego było odwodnienie i ogromne bóle nerek. Mimo to Krzysiek dzielnie walczył i znosił ból. Drugi cykl chemioterapii to był już prawdziwy koszmar. W ciągu 6 tygodni Krzysztof stracił na wadze 9 kg i po drugim cyklu ważył ledwie 61 kg. Co najgorsze, efekt leczniczy został określony, jako znacznie poniżej oczekiwanego.

Co to oznaczało dla Krzysztofa? Zanim chemia pokonałaby raka, wcześniej ta chemia pokonałaby jego… Wielka wola życia Krzyśka, wiara jego i jego bliskich, że musi być inna droga, wytrwałe poszukiwania dały efekt. Okazało się, że rak adenocarcinoma płuc nie musi oznaczać wyroku śmierci. Jest metoda gwarantująca pełne wyleczenie, bez niszczenia zdrowych komórek organizmu.

Rodzinie Krzyśka udało się skontaktować z lekarzem z Niemiec, który leczy takie przypadki z ogromnym sukcesem. Krzysztof poznał osobiście cztery osoby, które trafiły do tego lekarza właściwie w stanie terminalnym, a teraz są zdrowe. Cuda? Może tak, a może otwarta głowa lekarza i odpowiedni dobór terapii. Krzysiek nie jest pierwszym, który przeciera szlak tej alternatywnej metody, ale mocno wierzymy, że będzie wkrótce mógł się podzielić swoimi doświadczeniami z innymi "w potrzebie". Terapia polega na odtruwaniu i wzmacnianiu organizmu, reguluje układ immunologiczny. Do tego dochodzi hipertermia oraz kilkugodzinne wlewy dożylne i iniekcje domięśniowe.

W przerwie między wizytami w klinice (raz w miesiącu) Krzysztof kontynuuje przyjmowanie leków w domu. Do listopada 2015 roku Krzysztof był już na dwóch tygodniowych terapiach w Niemczech. W badaniu kontrolnym TC po drugiej terapii guz wyraźnie się zmniejszył. Zniknęły zmiany w oskrzelach głównych, węzły wnęk płuc są czyste. Terapia przynosi efekty! To, czego nie udało się osiągnąć dzięki leczeniu w szpitalu, udało się w Niemczech.

Niestety, koszty tej terapii kładą się ogromnym cieniem na Krzyśka przyszłość. W najbliższym czasie rozważane jest włączenie szczepionek dendrytycznych, minimum 6 podań. Wstępnie koszty planowanego 5-letniego leczenia wraz ze szczepionkami zostały określone na kwotę 80 000 euro. Kwota poza zasięgiem Krzyśka, nawet przy pełnej mobilizacji jego rodziny i przyjaciół.

Mówi się, że nie da się wycenić ludzkiego życia, że jest bezcenne. Jednak życie Krzysztofa ma określoną cenę. Dlatego zwracamy się z ogromną prośbą o wsparcie finansowe jego terapii. Każda złotówka ma sens. Krzysiek ma ogromną szansę. Terapia działa. A każda złotówka daje mu szansę na życie i oddaje Krzyśka jego bliskim i przyjaciołom.

Nie pozwólmy na to, aby pieniądze zadecydowały o tym, czy Krzysztof ma żyć, czy umrzeć. Oni potrzebują Krzyśka… Krzysiek potrzebuje Was! Dziś jesteśmy królami życia, jutro możemy stanąć przez obliczem podobnego wyzwania… Wierzymy, że dobro wraca i bardzo liczymy na Waszą pomoc.

Zachęcamy do wsparcia akcji zbierania pieniędzy na leczenie Krzysztofa. Jest ona prowadzona za pośrednictwem strony Siepomaga.pl.

 

2
0
oceń tekst 2 głosów 100%