› sport
20:15 / 23.04.2017

Odrodzenie Energi kosztem Startu. Joanna Waga odwieziona do szpitala z kontuzją

Odrodzenie Energi kosztem Startu. Joanna Waga odwieziona do szpitala z kontuzją

fot. archiwum elblag.net

Temat mistrzostwa w Superlidze kobiet wciąż pozostaje sprawą ostwartą. 26. kolejka spotkań przyniosła garść niespodziewanych rozstrzygnięć. Prowadzący Vistal przegrał z kulejącym mistrzem Polski z Lublina, wicelider Metraco Zagłębie uległo chwiejnej Pogoni Baltice Szczecin, a Kram Start Elbląg - drużyna własnego boiska i zarazem najskuteczniejsza w całej lidze - nie zdołała pokonać zamykającej stawkę Energi AZS Koszalin (27:31). Dla piłkarek Anity Unijat spotkanie w Elblągu było ostatnią szansą, aby włączyć się z powrotem do walki o medale i gospodynie meczu w tym odrodzeniu miały spory udział. Na domiar złego z bolesna kontuzją do szpitala odwieziona została Joanna Waga i nie wiadomo jeszcze, kiedy wróci na plac boju.

Zanim tabela Superligi rozstąpiła się niczym Morze Czerwone na dwie połówki, koszalińskie akademiczki były na fali wznoszacej notując serię pięciu z rzędu zwycięstw. Ostatnią porażkę w fazie zasadniczej odniosły właśnie w Elblągu po jednym z najbardziej dramatycznych pojedynków całego sezonu, kiedy piłkarki Andrzeja Niewrzawy odrobiły stratę 8 goli sprzed przerwy i zgarnęły 2 punkty. Z tej gorzkiej lekcji drużyna prowadzona przez Anitę Unijat wyciągnęła szybko wnioski, ale tylko do rozpoczęcia zmagań w grupie mistrzowskiej. W rywalizacji z czołówką koszalinianki za każdym z trzech podejść okazywały się nieznacznie gorsze, co skomplikowało ich sytuację w tabeli. Do trzeciego Kram Startu Energa traciły 8 "oczek" i tylko wygrana reanimowała szanse AZS-u na powrót do gry o podium w tym sezonie.

Mecz rozpoczęła z impetem Ewa Andrzejewska, która jeszcze przed upływem pierwszej minuty trafiła do siatki Beaty Kowalczyk. Elblążanki mogły podwoić swój dorobek, ale ze skrzydła nie udało się zaskoczyć bramkarki drużyny przeciwnej Aleksandrze Jędrzejczyk, a w kontrze odpowiedziała Romana Roszak. Chwilę później konsekwencje zbyt ostrej gry dosięgły Hannę Sądej, która najpierw obejrzała kartkę, a później wylądowała na ławce kar. To pozwoliło objąć prowadzenie za sprawą Magdy Balsam, ale jej vis-a-vis w zespole koszalińskim, czyli Paulina Tracz w następnej akcji wyrównała. Przyjezdne nie patyczkowały się w grze defensywnej z ruchliwymi rywalkami i gdy zachodziła taka potrzeba, posuwały się do przewinień. Po jednym z nich z karnego rzuciła Sylwia Lisewska, ale momentalnie odgryzła się kołowa AZS-u. Kolejne minuty należały do obu bramkarek i dopiero wyrastająca na najgroźniejszą zawodniczkę Energi prawoskrzydłowa Tracz dwukrotnie skarciła gospodynie za feralne błędy przy wyprowadzaniu piłki. Przy stanie 4:5 o przerwę poprosił szkoleniowiec z Elbląga. To, co najgorsze było jednak przed jego zespołem. Między 12, a 18 minutą punktowały wyłącznie piłkarki gości, które korzystały raz za razem ze strat elbląskich szczypiornistek. Kolejny czas i w końcu przerywa indolencję rzutową Balsam. Z 3 bramek różnicy przewaga wzrosła do 5 (7:12, 9:13) i na przerwę Start schodził z deficytem przy stanie 11:16.

Kluczem do powstrzymania gospodyń była w pierwszej części nieprzebierająca w środkach obrona, wyłączenie z gry najskuteczniejszej zawodniczki ligi polskiej, ale przede wszystkim zatrważająca ilość prostych błędów i niewykorzystane sytuacje rzutowe. Zaczęło się po wznowieniu tak, jakby przerwa nie miała miejsca. Roszak ruszyła z kontratakiem i nie zatrzymała się, dopóki nie zdobyła bramki. Pierwsze trafienie dla elblążanek dopiero 4 minuty po przerwie rzuciła naciskana Lisewska. Z mozołem przychodziło drużynie Andrzeja Niewrzawy odrabianie strat, ale dzięki wzmożonej aktywności Sołomiji Szywerskiej i jej dokładnych zagrań do Balsam, przewaga zaczęła topnieć i w 40 minucie było już tylko 20:16 dla gości. Niestety po swojej ofiarnej akcji w ataku mocno ucierpiała rozgrywająca Startu Joanna Waga i resztę meczu gospodynie musiały radzić sobie bez jej kreatywności i przebojowości. Kapitan drużyny długo nie podnosiła się z parkietu i ostatecznie została przetransportowana do szpitala na badania. Gospodynie nie dały się przybić atmosferze chwili i nadal naciskały przeciwniczki. W 49 minucie prawoskrzydłowa Startu zniwelowała prowadzenie koszalinianek do 2 goli (22:24) i publika wyczuła moment zwrotny spotkania. Niestety chwilę później nadzieja na powtórkę z rozrywki osłabła, gdy karę 2 minutach zobaczyła Lisewska, a z 7. metrów trafił Valentina Nestsiariuk (23:27). Dodatkowo wróciły błędy z pierwszej połowy, a samą siebie przechodziła między słupkami Izabela Prudzienica. Na 120 sekund przed ostatnią syreną bramkarkę zaskoczyła Andrzejewska, ale wynik był już przesądzony i Energa pokonała wyjątkowo przeciętny zespół z Elbląga 31:27, ale pozostała na ostatnim miejscu w grupie mistrzowskiej.

Kram Start Elbląg - Energa AZS Koszalin 27:31 [11:16]

KSE: Szywerska, Powaga – Balsam 9, Grobelska, Waga 3, Muchocka 2, Jędrzejczyk 1, Kwiecińska, Gerej, Lisewska 5, Stokłosa, Świerżewska 1, Andrzejewska 6, Szopińska.

Trener: Andrzej Niewrzawa.

Nasze zawodniczki nie mają czasu na oddech i już za trzy dni zmierzą się z niezwykle groźną i podrażnioną ostatnimi niepowodzeniami drużyną mistrzyń Polski, czyli Selgrosu. Do starcia w Lublinie dojdzie 26 kwietnia o godzinie 18:00.

Pozostałe wyniki 26. kolejki Superligi:

Pogoń Baltica Szczecin 24:21 Metraco Zagłębie Lubin

Vistal Gdynia 23:28 MKS Selgros Lublin

Piotrcovia Piotrków Tryb. 27:18 Olimpia-Beskid Nowy Sącz

KPR Jelenia Góra 29:24 AZS Łączpol AWFiS Gdańsk

KPR Gminy Kobierzyce 24:19 UKS PCM Kościerzyna

 

1
0
oceń tekst 1 głosów 100%