› bieżące
10:36 / 17.01.2014

Okradł księdza, który dał mu schronienie

Okradł księdza, który dał mu schronienie

fot. nadesłane

Policjanci kryminalni z Elbląga zatrzymali 40-letniego mężczyznę, który ukradł 18 tys. złotych księdzu, u którego mieszkał od 15 lat. Policjanci ustalili, że to nie był pierwszy tego typu proceder z udziałem zatrzymanego. Podobny miał miejsce kilka lat wcześniej, ale wówczas ksiądz mu wybaczył i nie zgłaszał sprawy na Policję.

Zatrzymany nie był wcześniej karany. Odpowie za kradzież. Grozi mu kara do 5 lat pozbawienia wolności. Policjanci odzyskali większość, bo 12 tys. ze skradzionych pieniędzy. Ta historia sięga lat 90-tych, kiedy to ksiądz jednej z parafii na terenie powiatu elbląskiego przygarnął wówczas 18-letniego chłopaka bez pracy i większych perspektyw na przyszłość. Zajmował dwa pokoje na strychu plebanii. Wykonywał drobne prace remontowe i naprawiał zepsuty sprzęt.

Od tego czasu ten młody człowiek zdążył wziąć ślub, urodziła mu się córka, a później się rozwiódł. Jak podał pokrzywdzony duchowny w roku 2012 Marek M. miał podkradać mu kilkukrotnie kartę bankomatową i wybrać w sumie 8 tys. złotych, które przeznaczył na życie i własne potrzeby. Miał robić to w czasie, kiedy ksiądz prowadził msze. Wówczas wina została mu wybaczona, a sam pokrzywdzony nie chciał zgłaszać sprawy na Policję.

Jednak zrobił to wczoraj. 14 stycznia br. duchowny zgłosił włamanie do plebanii i kradzież z kancelarii 18 tys. zł, które pochodziły między innymi z datków zebranych od wiernych podczas kolęd. Najpierw sprawą zajęli się policjanci z Tolkmicka, a następnie kryminalni z Elbląga. Już w dniu zgłoszenia zostały na miejscu zabezpieczone przez techników kryminalistyki ślady. Przesłuchany został Marek M. oraz pokrzywdzony ksiądz. Na początku nie podejrzewał o kradzież swojego podopiecznego.

W chwili, kiedy śledczy zaczęli badać różne wątki sprawy okazało się, że w tym co mówił 40-latek pojawiła się nielogiczność. Na początku twierdził, że podczas włamania nie było go w domu, później stwierdził, że był i słyszał jakiś hałas oraz to że również padł ofiarą złodzieja i skradziono mu laptopa oraz pieniądze. Jak ustalili policjanci, żadnej kradzieży laptopa nie było. A sam Marek M. przyznał, że to on ukradł pieniądze. Następnie sprzedał w jednym z lombardów starego laptopa i za część skradzionych pieniędzy kupił nowy komputer. Policjanci odzyskali większość ze skradzionych pieniędzy, bo 12 tys. zł. 40-latek ukrył je w mieszkaniu swojej znajomej, a jej samej powiedział, że należą do niego. Marek M. został zatrzymany wczoraj. Nie był wcześniej notowany. Grozi mu kara do 5 lat pozbawienia wolności.

Jakub Sawicki KMP Elbląg

2
0
oceń tekst 2 głosów 100%