› sport
22:01 / 10.12.2016

Orzeł wyciszył BAS i umocnił swoją pozycję w lidze (+foto)

Orzeł wyciszył BAS i umocnił swoją pozycję w lidze (+foto)

fot. Amadeusz Żołdak

Po zeszłotygodniowej wygranej z BlueSoft Mazovią Warszawa 3:1, siatkarki elbląskiego Orła podejmowały dzisiaj inną drużynę, która w pierwszej rundzie pozbawiła je punktów, czyli BAS Kombinat Budowlany Białystok. Orlice przy pierwszym spotkaniu obu ekip prowadziły już w setach 2:0, aby ostatecznie wypuścić zwycięstwo z rąk. W Elblągu wzięły w pełni rewanż za tamtą przegraną i pokonały nieobliczalne rywalki 3:1 po wymagającym meczu pełnym długich wymian. Trzy punkty umocniły drugą pozycję Orła w tabeli ligowej.

W pierwotnym terminie mecz rundy rewanżowej miał odbyć się 21 stycznia, ale został rozegrany awansem w terminie 12 kolejki, w której Orzeł powinien pauzować. Elblążanki doznały porażki ostatni raz w potyczkach ligowych właśnie z siatkarkami z podlaskiego, lecz od tamtego momentu sukcesywnie pięły się w górę po 4 zwycięstwach z rzędu. Starcie rewanżowe z białostoczankami do złudzenia przypominało poprzednie. Po dwóch setach prowadziły wyraźnie elblążanki, ale z czasem do głosu zaczęły dochodzić rywalki, co potwierdziły zdobyciem trzeciej partii. W decydującym secie czwartym długo prowadziły przyjezdne, ale Orzeł odrobił straty i po emocjonującej końcówce przechylił szalę zwycięstwa na swoją korzyść. BAS wyjeżdża zatem z Elbląga bez punktów, ale już w niedzielę będzie miał okazję do podreperowania swojego konta w konfrontacji z APS Rumią.

Gospodynie od pierwszej piłki starały się narzucić przeciwniczkom swoje warunki i styl gry. Od skutecznego ataku z prawego skrzydła rozpoczęła Ewelina Frąszczak, a w kolejnych akcjach punktowała Szostak, Tchórzewska oraz Mrzygłód. Rywalki dłuższą chwilę dostrajały się do właściwego rytmu, a punkty zdobywały jedynie po błędach elblążanek. Szybko zarysowała się przewaga orlic, które objęły prowadzenie 6:2, a po chwili 8:4 i po raz pierwszy białostoczanki zostały wezwane na naradę. Przerwa nie zastopowała siatkarek E. Leclerc, ale śmielej w rozegraniu poczynały sobie zawodniczku BAS-u. Szczególnie niebezpieczna była atakująca Aneta Szczygielska, do której najczęściej koleżanki kierowały piłkę. Z minuty na minutę wymiany przy siatce trwały coraz dłużej, a poświęcenie gości zaczęło się spłacać. BAS po kwadransie doprowadził do stanu 12:13 i zapowiadało się na walkę o każdy punkt do samego końca partii. Jednak z sześciu kolejnych piłek, aż 5 należało do orlic, które raz jeszcze odskoczyły na kilka oczek. Kolejną pogawędkę ze swoimi siatkarkami zarządzili trenerzy BAS-u. Przy stanie 20:14 gospodynie straciły na resztę meczu Katarzynę Mrzygłód, która pod siatką podkręciła staw skokowy. Na trzy piłki przed końcem (22:16) białostoczanki zerwały się do odrabiania strat i doprowadziły do wyniku 22:20. Dopiero atak Szostak ze środka przerwał serię rywalek i zapoczątkował lepszą postawę w końcówce partii, która zakończyła się rezultatem 25 do 21.

Elblążanki szybko w drugim secie wysunęły się przed przeciwniczki. Długie wymiany potrafiły przeciągać na swoją stronę i zdecydowanie więcej ich akcji przynosiło bezpośrednie punkty. Kreatywnością błyszczała Wołodko, a ze skrzydeł żądliły Frąszczak, Tchórzewska czy Szczygłowska. To dało prowadzenie 10:5, a po kolejnych punktach 15:10. W tym momencie musiał interweniować sztab szkoleniowy BAS-u. Nie przyniosło to jednak spodziewanego efektu i rozpędzonego zespołu elbląskiego nie udało się rozregulować i do końca seta gra była bardzo jednostronna. Kłopoty sprawiała gospodyniom wyłącznie Szczygielska, ale to było zbyt mało i partia zakończyła się ośmiopunktową różnicą 25:17.

Orlice poszły za ciosem od samego startu seta trzeciego i szybko osiągnęły satysfakcjonującą przewagę 5:2. Przyjezdne miały jednak nóż na gardle i żeby myśleć o jakichkolwiek punktach, musiały wspiąć się na wyżyny swoich umiejętności. Wzmocniły defensywę, grały z ogromną determinacją i ambicją i wyprowadzały skuteczne ataki, co pozwoliło im nie tylko dogonić orlice, ale i objąć po raz pierwszy w meczu prowadzenie (6:5). Za chwilę już wygrywały 10:6, a rządziła przy siatce niezmordowana Szczygielska. Równie dobrze prezentowały się choćby Sabina Piasta, Katarzyna Dziewiątkowska czy Paulina Żukowska. Elblążanki przeżywały pierwszy kryzys, dlatego o czas poprosił Andrzej Jewniewicz. Trzy-cztery punkty przewagi utrzymywały się w dalszym ciągu. Na parkicie zameldowała się m.in. Izabela Trocińska, która przy stanie 19:15 wyprowadziła swój zespół na prostą. Najpierw znalazła lukę z bloku, a następnie dwukrotnie zza końcowej linii zakoczyła rywalki plasowanym serwisem. Było po 20 i trenerzy gości byli zmuszeni do przerwania gry. Po przerwie prowadzenie objęły orlice i do skończenia meczu brakowało zaledwie 2 oczek (23:21). Od tego momentu punkty zdobywały już tylko białostoczanki, a piłkę setową potężnym uderzeniem wykorzystała Szczygielska.

Strata partii wpłynęła negatywnie na koncentrację elblążanek, które nie mogły powrócić do swojej dyspozycji z początkowych setów. Sytuacja zmieniła się na tyle, że ataki, które dotychczas przynosiły pewne punkty, przestały być zaskoczeniem i coraz częściej siatkarki BAS-u odczytywały ich kierunki. Dzięki zawziętości przyjezdne osiągnęły wyraźną przewagę już na początku 4 seta (5:2). Dwie kiwki Wołodko oraz wszechstronność Frąszczak nad siatką dały drużynie z Elbląga remis 7:7. Kolejne minuty przebiegały punkt za punkt. Żadna ze stron nie była w stanie wyjść na kilkupunktowe prowadzenie. Orzeł wygrywał w pewnym momencie 15:12, ale już kilka następnych piłek padło łupem BAS-u i gra zaczynała się od nowa. Było 17:17 i gospodynie przycisnęły rywalki, dzięki czemu zyskały przewagę (20:17). Białostoczanki nie zamierzały tak szybko odpuszczać i raz jeszcze wyrównały rezultat na po 20. Szkoleniowcy elbląskiego klubu musieli zastanowić się nad planem na ostatnie minuty. Po chwili przerwy było 21:21, 22:22 i każda ze stron starała się budować skrupulatnie swoje akcje. Większą odpornością psychiczną wykazały się siatkarki E. Leclerc i za sprawą punktowej zagrywki Katarzyny Szostak zamknęły czwartego seta wynikiem 25 do 22, a cały mecz 3:1.

E. Leclerc Orzeł Elbląg - BAS Kombinat Budowlany Białystok 3:1 [21; 17; -23; 22]

Orzeł: Katarzyna Szostak, Katarzyna Mrzygłód, Ewelina Frąszczak, Aleksandra Szczygłowska, Monika Tchórzewska, Weronika Wołodko, Karolina Kaczmarczyk (l), Daria Pik, Izabela Giecewicz, Izabela Trocińska, Izabela Wąsik, Martyna Bartnicka, Agnieszka Kowalczyk (l).

Trenerzy: Andrzej Jewniewicz & Wojciech Samulewski.

Już w następnym tygodniu elblążanki podejmą we własnej hali warszawską Spartę ESPES. Początek meczu przy ul. Browarnej o godzinie 17:00.

 

1
0
oceń tekst 1 głosów 100%

Powiązane artykuły

Orzeł przysiadł za plecami lidera po wygranej z Mazovią (+foto)

05.12.2016 komentarzy 1

W zdominowanej przez warszawskie drużyny grupie III drugiej ligi siatkówki E. Leclerc Orzeł Elbląg spisuje się coraz lepiej, o czym najlepiej świadczy...

Zdjęcia ilość zdjęć 38