› bieżące
06:00 / 24.06.2013

Pięć minut dla Elbląga w telewizji. Ale co z tego dla nas?

Pięć minut dla Elbląga w telewizji. Ale co z tego dla nas?

fot. Konrad Kosacz/elblag.net

Telewizja, wozy transmisyjne, kamery. Codzienna porcja informacji o Elblągu w ogólnopolskich mediach. Elbląg na pierwszych stronach w największych dziennikach w Polsce. Ale tak naprawdę co to nam dało?

Obecność mediów zawsze podnosi rangę wydarzenia, jeśli są to stacje ogólnopolskie to poprzeczka ląduje dosyć wysoko. Wybory w Elblągu stały się próbą przed zbliżającymi się wyborami samorządowymi w 2014 roku. Ta partia, która zwycięży w Elblągu, to ta prawdopodobnie przejmie władze w samorządach za niecałe dwa lata.

Nie da się ukryć, że uwagę mediów przykuła przede wszystkim wysoka aktywność wielu znanych polityków w kampanii. Każdej partii udało się ściągnąć do miasta swoich liderów. Wśród nich znaleźli się: premier Donald Tusk, prezes Jarosław Kaczyński, Leszek Miller, Janusz Palikot, Janusz Piechociński, Zbigniew Ziobro i inni. Niestety bezpartyjne komitety nie miały kogo zaproponować i w całym tym zgiełku spadły na dalszy plan, pominiete przez media ogólnopolskie,. Ich problemem wynikły także z powodu małych możliwości finasowych. Pozbawione olbrzymich środków finansowych jakie spłynęły na kampanię w Elblągu z central partii musiały zdać się same na siebie.

Duże zainteresowanie ze strony mediów nie przyczyniło się do zwiększonej frekwencji. Wybory samorządowe choć tak naprawdę najważniejsze dla mieszkańców, to nie cieszą się nigdy dużym zainteresowaniem. W wyborach w 2010 roku wyniosła ona zaledwie 36,94% w Elblągu, przy frekwencji 47,32% w skali kraju. W tym roku jest to 36,59%.

Warto zwrócić uwagę na czym tak naprawdę zależało leaderom partyjnym w elbląskiej kampanii. Mogliśmy obserwować Donalda Tuska fotografującego się z dziećmi na Orliku, Jarosława Kaczyńskiego przemawiającego ze statku o przekopie Mierzei, Janusza Palikota ze słomianym misiem itp. Wszystkie te hasła nie miały nic wspólnego z ratowaniem pogrążonego budżetu miasta, niedokończonymi inwestycjami na które juz i tak nikt dawno nie ma pieniędzy i planami na najbliższe półtora roku jak rozwiązać te problemy. Przyglądając się z bliska można było zauważyć tylko pobieżną znajomość rzeczywistych problemów. Wiele haseł ostatecznie sprowadzało się do odebrania lub utrzymania władzy dotychczas rządzącemu w ratuszu ugrupowaniu.
Z punktu widzenia już nie dziennikarza a mieszkańca Elbląga, przykry był widok przygotowywujących się do konferencji niektórych polityków, czytających ulotkę swojego kandydata, na dwie minuty przed wystąpieniem. Ci co się nie przygotowywali wznosili tylko ogólne hasła z programu swojej partii nie mające nic wspólnego z naszym miastem typu: musimy wygrać tę bitwę itp.

Także ze strony dziennikarzy mediów ogólnopolskich widać było nikłe zainteresowaniem bieżącymi problemami Elbląga. Pytania dotyczyły w większości bieżącej polityki i jak Elbląg wygląda na tle innych miast zagrożonych odwołaniem swoich władz.

 

12
1
oceń tekst 13 głosów 92%

Zdjęcia ilość zdjęć 85