› sport
13:35 / 21.09.2013

Polki wygrały z Chorwatkami, Polacy przegrali z Holendrami

Polki wygrały z Chorwatkami, Polacy przegrali z Holendrami

fot. Marcin Walędzik/elblag.net

Za nami już szósty i ostatni dzień występu polskich reprezentacji w Mistrzostwach Europy w siatkówce na siedząco. Polki odniosły pierwsze historyczne zwycięstwo w turnieju tej rangi pokonując Chorwację 3:0, natomiast mężczyźni po pełnym walki i emocji meczu przegrali 0:3 z Holandią. Od godziny 12 do 18 odbywać się będą najważniejsze mecze turnieju czyli o medale.

Polski zespół kobiet zanim dotarł do meczu o miejsce 7, najpierw zagrał 4 mecze w grupie. Wszystkie 4 mecze w grupie przegrały po 0:3 (z Węgrami, Holandią, Finlandią i Rosją). Następnie w fazie pucharowej trafiły na Niemki i także odniosły porażkę 0:3.

Ten ostatni pojedynek rozegrały wczorajszego popołudnia. Zawodniczki trenera Piety po raz kolejny miały problem z odbiorem zagrywki. W pierwszym secie jedynie Warelis i grająca na co dzień w IKS Atak, Świderska, ciągnęły grę naszej drużyny. Dzięki nim był nawet remis 17:17, ale w końcówce polski zespół popełnił więcej błędów niż rywalki i przegrał seta 21:25. Drugi set od początku był toczony w rwanym tempie. Raz Polki zdobyły kolejne 4 punkty, by za chwilę w serii stracić ich 6. Ostatecznie to niemiecka drużyna wygrała tą partię do 18. Ostatnia partia toczyła się pod dyktando Niemek, które dzięki skutecznej zagrywki często potrafiły blokować nasze siatkarki. Polki do tego popełniały błędy w odbiorze, stąd też przegrały 25:16.

Polska - Niemcy 0:3 (21:25; 18:25; 16:25)

Polska: Warelis, Wasiewska, Głowińska, Świderska, Kornobys, Bujok, Kałużyńska.

Dzisiaj o godzinie 8:00 w meczu o 7 miejsce przyszły Polkom zmierzyć z Chorwacją.

Mimo godzin porannych na trybunach zjawili się kibice, za co należą im się wielkie brawa. Polski zespół zaprezentował się znacznie lepiej niż rywalki, które miały ogromne problemy z odbiorem zagrywki. Tak praktycznie wyglądał cały mecz. Czasami jednak Chorwatki potrafiły skutecznie zaatakować, nawet na podwójnym polskim bloku. Nasze reprezentantki w każdym secie zdobywały jednak seriami punkty z zagrywki. Ten element był w tym spotkaniu decydujący.

Polska - Chorwacja 3:0 (17, 19, 17)

Polska: Polska: Warelis, Wasiewska, Głowińska, Świderska, Kornobys, Bujok, Kałużyńska.

Roman Pieta, trener polskiej drużyny:

- Byliśmy faworytem tego meczu. Udało się dziewczynom zrealizować zadania taktyczne. Rywal nie dał nam pograć za bardzo, bo miał wielkie problemy z odbiorem. Wykorzystaliśmy nasz serwis. Potrafiliśmy dokładnie rozegrać akcje. Mamy historyczny wynik, pierwsze zwycięstwo na mistrzostwach europy. Wynik idzie w świat. Cieszy mnie to, że dziewczyny mocno się angażują, a to jest dobry prognostyk przed kolejnymi turniejami.

Była szansa na 5 miejsce, ale ją zaprzepaścili

Męska reprezentacja po wczorajszym zwycięstwie nad Wielką Brytanią, dzisiaj w meczu o 5 miejsce rywalizowała z drużyną Holandii. Mecz został określony mianem rewanżu za poprzednie Mistrzostwa Europy. Wtedy na tym samym etapie rozgrywek Holendrzy wygrali, Polacy zajęli wówczas 6 miejsce. Dziś miało być odwrotnie...

Faworyta tego meczu ciężko było wskazać. Holendrzy w światowym rankingu zajmują 13 miejsce, natomiast Polacy 24. Pierwsze piłki były jednak wygrywane przez nasz zespół (3:1). W dalszej fazie pierwszego seta było już znacznie gorzej, bowiem rywale seriami zdobywali kolejne punkty. Od stanu 5:7 Holandia wygrała 7 akcji z rzędu. Polacy atakowali w aut i niecelnie kiwali, dzięki czemu goście wyprowadzali mocne kontrataki. Często nie potrafiliśmy także dokładnie dograć piłki do rozgrywającego, co powodowało kolejne błędy. Zawodnicy polskiego zespołu grali pod koniec seta jakby bez wiary w sukces (15:20). Rywale wyciągnęli jednak do nas na chwilę pomocną dłoń, popełniając błędy techniczne w odbiciu piłki przy rozegraniu czy dotykając siatkę w bloku. Traciliśmy dzięki temu już tylko 2 punkty (18:20). Zawiodła jednak skuteczność naszego ataku, rywale stawiali szczelny blok, dzięki czemu 5 ostatnich punktów z rzędu zdobyli Holendrzy.

Przez połowę drugiego seta to Polacy byli jednak lepszym zespołem. Zaczęliśmy od prowadzenia 5:3, dzięki udanym kontratakom i punktowym atakom Głąba. Skuteczność jednak trochę spadła, więc rywale zbliżyli się na jeden punkt na pierwszej przerwie technicznej (8:7). Później ciężar gry na swoje barki wziął ekspresyjny Tośko, który nie wstrzymywał ręki w ataku, co przełożyło się na duże ożywienie na trybunach i w szeregach zespołu. Prowadziliśmy nawet 14:10 i wydawało się, że Polacy mogą wyrównać wynik spotkania. Tak się jednak nie stało... Rywale dzięki szczelnemu blokowi i wielkim problemom ze skończeniem ataku przez Polaków wyszli na prowadzenie 17:15. Serię straconych punktów przełamał kapitan Michał Wypych, obijając ręce blokujących. Jednak tak samo, tylko zdecydowanie częściej postępowali holenderscy atakujący, dzięki czemu mimo ambitnej walki w obronie, Polacy przegrali tą część meczu 18:25.

Aby myśleć o przedłużeniu tego meczu i doprowadzeniu do tie breaka, polscy siatkarze musieli wygrać trzeci set. Zaczęliśmy fatalnie, bo bardzo niedokładnie w odbiorze, przez co rywale mieli wiele akcji w kontrataku, których nie zmarnowali (2:7). Gdy na zagrywkę wszedł Wypych, to udało nam się dogonić rywali na już tylko 2 punkty (8:10). Trener jak tylko mógł to motywował naszych zawodników do walki o każdą nawet beznadziejną piłkę. To się przełożyło na postawę zespołu, który prowadził już nawet 14:12. I wtedy czujność została chyba uśpiona, bo rywale zdobyli serię 4 punktów i na drugiej przerwie technicznej prowadzili 16:14. Polacy zaczęli grać coraz bardziej nerwowo, atakowali w aut i w ręce blokujących (17:20). I wtedy z bardzo dobrej strony pokazał się wprowadzony jeszcze w 1 secie Michał Stando, który bardzo pewnymi atakami prowadził grę naszego zespołu i wyprowadził nas na prowadzenie 22:21. Piłkę setową dał nam Wypych, który skończył atak z praktycznie beznadziejnej piłki. Holendrzy się jednak nie poddali i doprowadzili do walki na przewagi. Niestety, w niej polski zespół zagrał słabo w obronie, w plac gry wpadały bardzo łatwe piłki, które powinny zostać z łatwością podbite. Rywale mieli też więcej szczęścia, przez co ostatetecznie to oni wygrali seta 32:30 i cały mecz 3:0.

Polska - Holandia 0:3 (-18, -18, -30)

Polska: Głąb, Tośko, Wypych, Labocha, Małecki, Musielak, Siciński, Stando, Wydera, Delmaczyński

Bożydar Abadżijew, trener naszego zespołu:  

- Strasznie nam szkoda tego meczu. W pierwszym secie zbyt późno opanowaliśmy nerwy związane z rangą spotkania. W drugim do połowy graliśmy bardzo dobrze, ale od momentu prowadzenia 14:10 tak jakby nam prąd odcięło. Gdybyśmy wygrali natomiast trzeciego seta, to mecz mógłby wyglądać zupełnie inaczej. W końcówce jednak wpadły nam trzy bardzo proste piłki, których bardzo żałujemy. Nie udał się zatem rewanż za poprzednie mistrzostwa. Patrząc na naszą grę w całym turnieju, to w szkolnej ocenie chłopacy zasłużyli na czwórkę. Stać nas na więcej, dlatego będziemy ciężko pracować by grać lepiej. Mogliśmy osiągnąć lepszy wynik. Porażka boli tym bardziej, że doznana u siebie przed własnymi kibicami. Musimy skoncentrować się na własnej grze i starać się ją poprawić. Przed mistrzostwami świata będziemy więcej uwagi skupiać na turniejach towarzyskich z mocniejszymi od nas, wtedy możemy się wiele od nich nauczyć. W tym roku zabrakło już na to finansów.

2
0
oceń tekst 2 głosów 100%

Zdjęcia ilość zdjęć 20