› polityka
16:45 / 04.01.2017

Poseł Krasulski uciekł przed dziennikarzami po oświadczeniu, że jest niewinny (+foto)

Poseł Krasulski uciekł przed dziennikarzami po oświadczeniu, że jest niewinny (+foto)

fot. Amadeusz Żołdak

Poseł Leonard Krasulski nie chciał odpowiadać na pytania dziennikarzy podczas zwołanej konferencji prasowej dotyczącej publikacji o nim w „Fakcie”. Uciekł przed nimi do swojego gabinetu. Na początku przeczytał oświadczenie, m. in. o tym, że podejmie wszelkie kroki prawne przeciwko nierzetelnym wydawcom i dziennikarzom oraz o tym, iż został postawiony w jednym rzędzie z tymi, którzy pacyfikowali robotników. 

„Fakt” wczoraj napisał o tym, że poseł Leonard Krasulski był żołnierzem Ludowego Wojska Polskiego, w czasie gdy jak czytamy w biogramie w Encyklopedii „Solidarności”, brał udział w protestach robotniczych na Wybrzeżu w grudniu 1970 roku. Mało tego służył w jednostce, która pacyfikowała robotników.

Wczoraj Leonard Krasulski nie odbierał telefonów od dziennikarzy. Gdy skontaktowali się oni z biurem poselskim uzyskali informację, że następnego będzie konferencja prasowa, wtedy otrzymają wszelkie wyjaśnienia.

Poseł zjawił się punktualnie. Towarzyszył mu Sławomir Sadowski, wicewojewoda warmińsko- mazurski oraz Rafał Traks, rzecznik prasowy, który prowadził konferencję. Przypomniał on, że poseł Leonard Krasulski w stanie wojennym był skazany na pięć lat więzienia oraz wszystkie funkcje z czasów karnawału „Solidarności” i na początku wolnej Polski.
Potem Krasulski przeczytał oświadczenie dot. artykułu w „Fakcie” z 3 stycznia.

Niniejszym oświadczam, iż wymieniona publikacja zawiera nierzetelne i nieuczciwe treści, a tezy w nich zawarte, naruszają moje dobre imię, łącząc mnie z tragicznymi wydarzeniami grudnia 1970 roku.
Przez nierzetelność dziennikarską zostałem postawiony w jednym rzędzie ze skazanymi prawomocnymi wyrokami karnymi członkami jednostek wojskowych, które uczestniczyły w pacyfikacji robotników.
Oświadczam, że podejmę wszelkie możliwe kroki prawne przeciwko nierzetelnym wydawcom i dziennikarzom rozpowszechniającym te stawiające mnie w złym świetle treści.

Poseł stwierdził, że nie będzie odpowiadał na pytania. Miał zrobić to za niego Rafał Traks. Natomiast sam wyszedł z sali. A zanim Jakub Szczepański, współautor artykułu z „Faktu” oraz inni dziennikarze. Leonard Krasulski zatrzasnął im drzwi przed nosem.

Rafał Traks rozdał dziennikarzom tekst oświadczenia i obiecał, że gdy tylko będzie to możliwe prześle wszystkim redakcjom kopię pozwu sądowego przeciwko wydawcom i dziennikarzom „Faktu”. Pokazał też kopię zeszytu ewidencyjnego z czasów gdy poseł był żołnierzem w latach 1969 – 1976, na dowód, że nie uczestniczył on w pacyfikacji robotników. Był bowiem w 57. Batalionie Medycznym. Traks przyznał, że wiedział o służbie w wojsku posła i przekonywał, że inni też wiedzieli.
 
Te wyjaśnienia nie wystarczyły Jakubowi Szczepańskiemu z „Faktu”.

Te tysiące ludzi, które głosowały na posła przez trzy kadencje nie wiedziały o służbie w LWP

- argumentował.

 

1
0
oceń tekst 1 głosów 100%

Powiązane artykuły

Jerzy Wcisła pisze list do "Wyborczej" w sprawie posła Krasulskiego

09.01.2017 komentarzy 4

Nie milkną echa groteskowej konferencji prasowej posła Leonarda Krasulskiego, na którego został rzucony cień oskarżeń o udział w pacyfikacji strajku...

Zdjęcia ilość zdjęć 9