› bieżące
17:08 / 23.10.2013

Rewolucja w płaceniu mandatów drogowych jeszcze nie teraz?

Rewolucja w płaceniu mandatów drogowych jeszcze nie teraz?

fot. Konrad Kosacz / elblag.net

Obecnie karę za nieprzepisową jazdę samochodem płacimy w zależności od popełnionego przewinienia określonego w taryfikatorze mandatów. W ostatnich dniach na ten temat wypowiedział się wiceminister transportu Zbigniew Rynasiewicz, który zasugerował w jakim kierunku powinny nastąpić zmiany.

Wiceminister jest zdecydowanym zwolennikiem takiego rozwiązania. - Wolałbym aby wysokość mandatów była uzależniona od wykroczenia i przewinienia kierowcy, ale również możliwości finansowych Polaków. To jest bardziej sprawiedliwe. Mam nadzieję, że byłoby to bardziej akceptowalne przez społeczeństwo - mówił w wywiadzie dla Radia RMF FM.

Taka forma kary jest bardziej sprawiedliwa dla wszystkich kierowców naszego kraju. Bo jak karę ma zrozumieć ten, który za mandat zapłaci dla przykładu 300 zł, a jego zarobki miesięczne wynoszą 15 tysięcy złotych? Z drugiej strony, jak się czuje osoba, która taką kwotę ma zapłacić z najniższej krajowej?

- Może byłoby do dobre rozwiązanie, by osoby biedniejsze płaciły niższe mandaty. Ciężko to jednak zweryfikować. Myślę, że lepiej byłoby dać normalny mandat, a po przedstawieniu zaświadczeń przed kierowcę np. z opieki społecznej, ulegałby on zmniejszeniu lub byłaby wydłużona data płatności - mówi 37-letni Artur. Nieco inne zdania na ten temat ma jego kolega z pracy, 35-letni Mariusz. - Mandaty powinny być sprawiedliwe i dla każdego takie same. Od jego jazdy zależy bezpieczeństwo drugiego człowieka. Obaj pracują w firmie, w której pracownicy nie narzekają na wysokość osiąganych dochodów. Na ciekawy aspekt zwraca uwagę 27-letnia Agnieszka, pracująca w prywatnej firmie w Malborku. - Znając Polaków, to i tak znaleźli by na to sposób. Znane są przypadki, że ktoś niby mało zarabia, bo dostaje raczej wysokie premie od których nie odprowadza podatków. Wtedy dostałby niski mandat. Oprócz tego firma niby zarejestrowana jest na żonę, a w rzeczywistości kieruję nią mąż. Jestem przekonana, że Polacy zaczną kombinować na wszelkie sposoby, byle nie płacić wysokich mandatów.

Taka forma karania kierowców za brawurową jazdę obowiązuję w innych europejskich krajach, np. w Szwajcarii. W 2010 roku głośno było tam o pewnym piracie drogowym, który za znaczne przekroczenie prędkości musiał zapłacić mandat w kwocie blisko 3 mln zł, gdyż osiągał wysokie zarobki.

Czy takie sytuacje mogą się pojawić również w Polsce? Na razie się na to nie zanosi. Media ogólnopolskie głośno opisywały słowa wiceministra Rynasiewicza, dlatego Ministerstwo Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej wydało nawet na swojej stronie oficjalne oświadczenie, w którym zaprzecza prowadzeniu prac w tej sprawie.

Gdyby jednak udało się wprowadzić taką możliwość wystawiania mandatów, to oczywiście nie dotyczyłaby ona posłów i senatorów. Ich obowiązuje immunitet, który dość często wykorzystują właśnie do nieotrzymania mandatów od Policji.

W dalszym ciągu więc najdroższy mandat w Polsce wynosi 500 zł. W niektórych przypadkach gdy jeden czyn jest zabroniony przez więcej niż jeden przepis, może to być nawet 1000 zł. Wysokość mandatów określa taryfikator mandatów wydany za pomocą rozporządzenia przez Prezesa Rady Ministrów.

3
0
oceń tekst 3 głosów 100%