› uczucia i seks
15:29 / 25.07.2012

Rozwody. Dwa łyki elbląskiej statystyki

Rozwody. Dwa łyki elbląskiej statystyki

fot. www.ebookinfo.pl

W ubiegłym roku w Elblągu i regionie rozwiodło się 2887 par małżeńskich - to  zaledwie o 12 rozwodów mniej w porównaniu do 2010 roku - wynika z danych Urzędu Statystycznego w Olsztynie. Wiek, wykształcenie czy stopień zamożności nie grają roli. Rozwodzimy się, bo jest to dziś prostsze niż 10 – 15 lat temu.

 
Rozwód - trudna sprawa, ale nie wstydliwa
Rozwody stały się normą m.in. dlatego, że jest na nie większe przyzwolenie społeczne. Kiedyś słowo rozwodnik, zresztą tak jak stara panna, nie kojarzyło się najlepiej. Dziś młodzi bagatelizują wagę sformalizowanych związków, dlatego też rozwodu nie uważają za coś złego, za grzech. To po prostu kolejny etap w życiu.
 
Zwykle pozew o rozwód składają kobiety (67,5 ogółu rozwodów). Powód? Różnica charakterów (29,7 proc.), zdrada (25 proc.), nadużywanie alkoholu (23,1 proc.). Rozwodzimy się, bo nasi partnerzy nie radzą sobie z błahymi problemami. Powodem może być nawet brak sympatii do rodziny czy znajomych współmałżonka albo kłopoty finansowe. Nie bez wpływu pozostaje też emigracja. Mąż wyjeżdża do pracy za granicę, a żona zostaje w kraju. Z czasem więź między nimi zanika. Statystyczni rozwiedzeni małżonkowie przeżywają ze sobą średnio 13 lat. 
 
Dziś nie "rwiemy się" też do małżeństwa
W ubiegłym roku, w województwie warmińsko – mazurskim 7643 par powiedziało sobie "sakramentalne tak" - to o 9,7 proc. mniej niż rok wcześniej. - Pan młody miał średnio 27,7 lat, a panna młoda - 25,7. W porównaniu do roku 2000 zarówno on, jak i ona byli starsi o dwa lata. Bo decyzja o ślubie jest dziś bardziej przemyślana. Poza tym, dla wielu osób bycie w stałym związku nie jest dziś priorytetem. W 2010 roku w samym Elblągu zawarto  685 małżeństw, a w powiecie elbląskim 330, zaś w roku ubiegłym par stających na ślubnym kobiercu było jeszcze mniej – 628 w Elblągu i 273 w powiecie. Jest to najmniejsza liczba zawartych małżeństw od 5 lat i jednocześnie największy spadek w ciągu całej dekady. Dane te nie napawają optymizmem, gdyż wynika z nich, że na 628 zawartych małżeństw, 297 z nich uzyskało prawomocny rozwód. W przeliczeniu na procenty otrzymujemy wynik zgoła 50%, a dokładnie 47, 29%.
 
Mniej też orzekanych rozwodów
Warto zauważyć, że od 2006 roku liczba zawartych małżeństw systematycznie wzrastała. Zarówno ten trend rosnący, jak i spadek liczby zawartych małżeństw w 2010 roku są odzwierciedleniem tendencji w kraju i województwie warmińsko-mazurskim.  W 2010 roku spadła też liczba przeprowadzonych rozwodów do 306 w Elblągu i 90 w powiecie elbląskim– jest to najniższy wynik w przeciągu całej dekady. 
 
Ostatnio przeczytałam, że w 2011 r. w Polsce zawarto ponad 206 tysięcy małżeństw, natomiast rozwodów było nieco ponad 64 tys. Czyli na każde cztery śluby jest jeden rozwód. Teoretycznie dużo, ale w raporcie Fundacji Mamy i Taty doczytałam, że w Hiszpanii ta proporcja jest zgoła inna - na każde cztery śluby są aż trzy rozwody. Czy u nas też tak będzie? Obawiam się, że jest to całkiem możliwe, tym bardziej, że obowiązujący system ulg podatkowych i świadczeń społecznych jest korzystniejszy dla rodziców samotnie wychowujących jedno dziecko, aniżeli dla pełnej rodziny wychowującej dwoje czy troje dzieci. 
 
Małżeństwo staje się coraz częściej tylko etapem życiowym, a nie postawą i decyzją na całe życie. Wprawdzie ślubów kościelnych nie ubywa tak gwałtownie, ale to z pewnością ze względu na oprawę i tradycję. 
 
Nie chcę oceniać tego w kategoriach religijnych czy też moralnych. Mój światopogląd na ten temat ma drugorzędne znaczenie. Ważne jest to, że liczba rozwodów wzrasta i że ludzie nie zawsze wiedzą, jak przez to przejść z najmniejszym kosztem dla siebie i dla dzieci, a te niewątpliwie cierpią tak samo jak my dorośli, a może nawet i bardziej.
 
3
0
oceń tekst 3 głosów 100%