› rozwój i edukacja
04:36 / 20.04.2018

Uczeń jedynki zwyciężył w konkursie Elblag.Net: „Dlaczego gen. Anders, a nie Armia Ludowa?”

 Uczeń jedynki zwyciężył w konkursie Elblag.Net: „Dlaczego gen. Anders, a nie Armia Ludowa?”

Jakub Dudzik, uczeń kl. 7c Szkoły Podstawowej nr 1 zwyciężył w konkursie Elblag.Net: „Dlaczego gen. Anders, a nie Armia Ludowa?”. Najlepiej uzasadnił konieczność zmiany nazwy ulicy Armii Ludowej na ul. Generała Władysława Andersa. 

Nagrodą w konkursie Elblag.Net była książka naszej redakcyjnej koleżanki Grażyny Wosińskiej: „Po dwódch stronach barykady. Miłość za żelazną kurtyną” oraz podwójne zaproszenie na rejs statkiem Tolkmicko-Krynica Morska-Tolkmicko podczas najbliższej majówki (28.04 do 6.05), ufundowane przez Elbląskie Biuro Atrakcji Turystycznych Ilfing.
  
Zdaniem redakcji Elblag.Net oraz komisji nauczycieli ze Szkoły Podstawowej nr 1 w Elblągu Jakub Dudzik najbardziej przekonywująco wyjaśnił: „Dlaczego gen. Anders, a nie Armia Ludowa?”.

Poniżej publikujemy zwycięską pracę: 

W ostatnim czasie w mediach różnego typu pojawiają się tematy, które dzielą całe polskie społeczeństwo. Jedną z takich kwestii jest dekomunizacja i związana z nią zmiana nazw ulic. Są to tematy trudne i wciąż żywe w świadomości Polaków. Dlatego wywołują tak duże emocje w społeczeństwie. Moje zdanie w tej kwestii jest jasne. Postaram się uzasadnić dlaczego uważam zmienianie nazw za potrzebne zjawisko na przykładzie dawnej ulicy Armii Ludowej, a obecnie Generała Władysława Andersa. Zrobię to szanując poglądy obu dyskutujących stron.

Po pierwsze należy odpowiedzieć na pytanie, czym była Armia Ludowa. Z oficjalnych źródeł można się dowiedzieć, że była to organizacja zbrojna utworzona przez Polską Partię Robotniczą, której celem była walka z niemieckim okupantem i przywrócenie niepodległości Polski. Działało w niej wielu Polaków, dla których bez znaczenia był sztandar pod którym działają, tak długo jak zbliżało ich to do wolnej Ojczyzny, wielu też z tą nadzieją ginęło pod banderą AL. Jednakże rzeczywistość była w tym wypadku zupełnie inna. O ile AL faktycznie walczyło z nazistami, w tym samym czasie zwalczało też autentycznie patriotyczne organizacje walki zbrojnej, jak np. Armię Krajową. Rowniez przygotowywało grunt pod zainstalowanie w Polsce komunistycznego reżimu uzależnionego do ZSRR,  poprzez tworzenie komend Milicji Obywatelskiej  tropiącej żołnierzy AK i demokratycznej opozycji, którą na podstawie fałszywych dowodów i sfabrykowanych oskarżeń skazywała na kary korzystne dla przyszłego prosowieckiego rządu. Wystarczy powiedzieć, że Polska Partia Robotnicza, pod którą służyło AL, składała się prawie wyłącznie z agentów sowieckich, którzy realizowali wyłącznie interes ZSRR, a z przedwojenną, niepodległą Polską mieli niewiele wspólnego.

W porównaniu do Armi Ludowej zupełnie inaczej prezentuje się sylwetka generała Władysława Andersa. Był on wielce zasłużonym oficerem, zarówno jeśli chodzi o służbę w czasie pokoju, jak i w czasie zawieruchy wojennej. Dostał się on do niewoli radzieckiej, skąd został wypuszczony dopiero w roku 1941, po podpisaniu układu Sikorski - Majski, nie hańbiąc się podpisywaniem lojalistycznych dokumentów. Kiedy odkrył, że jego wojska mogą być wykorzystane jako "mięso armatnie" przez radzieckie dowództwo, podjął ryzykowną i zarazem opłacalną decyzję o ewakuacji z ZSRR. Pod jego przywództwem polscy żołnierze odnieśli znaczące sukcesy na frontach II wojny światowej - najbardziej znane było przyczynienie się do zwycięstwa aliantów podczas bitwy o Monte Cassino, gdzie polska brygada przełamała obronę niemiecką zgromadzoną w klasztorze położonym na wzgórzu. Po wojnie generał Anders został pozbawiony obywatelstwa polskiego, ponieważ nie zgodził się na służbę dla komunistycznego rządu. Brał również udział w akcji na rzecz uwolnienia Polaków przebywających w łagrach. Zmarł na emigracji i został pochowany na Monte Cassino, pośród towarzyszy broni, w miejscu swojego największego sukcesu.

Podsumowując z jednej strony mamy organizację, która realizowała interesy obcego państwa i przyczyniła się do zainstalowania w Polsce rządu uzależnionego od Sowietów. Z drugiej strony  jest człowiek, który zawsze realizował polski interes narodowy i nie nawiązał współpracy z Sowietami. Faktem bezspornym jest, iż wielu Polaków działało w AL i wielu miało krewnych działających w tej organizacji. Jest to dla nich, w pewnym sensie, organizacja patriotyczna. Jednak w hitorii liczą się fakty, a nie prywatne poglądy i odczucia. Nie powinno dopuszczać się, aby w naszym kraju, który od 1989 roku cieszy się niepodległością, honorowano organizacje, które przyczyniły się do utraty tej niepodległości.  Należy się to człowiekowi, który swą niezłomną postawą tworzy wspaniały przykład dla ludzi budujących dzisiejszą, niepodległą Ojczyznę.

Jakub Dudzik, kl. 7c, Szkoła Podstawowa nr 1 

1
0
oceń tekst 1 głosów 100%