› rozwój i edukacja
00:32 / 23.12.2019

W jednym z mazowieckich liceów zniesiono oceny. Czy elbląskie szkoły powinny pójść tym śladem?

W jednym z mazowieckich liceów zniesiono oceny. Czy elbląskie szkoły powinny pójść tym śladem?

Sierpc to niewielkie (ok. 18 tys. mieszkańców) miasto położone w północno-zachodniej części województwa mazowieckiego. 19 grudnia 2019 r. rada pedagogiczna tamtejszego Liceum Ogólnokształcącego im. Biskupa Leona Wetmańskiego przyjęła jednogłośnie uchwałę likwidującą sześciostopniowy system oceniania (zmiana statutu szkoły). Czy ten pomysł zda egzazmin i przyjmie się w innych placówkach oświatowych w Polsce, także w Elblągu z pewnością czas pokaże...

Od drugiego sesmestru uczniowie sierpeckiego liceum nie będą dostawali stopni. Pomysłodawcą inicjatywy jest dyrektor placówki ksiądz Michał Kiersnowski. Główną inspiracją do rezygnacji z ocen była dla niego lektura Rozporządzenia ministra Edukacji Narodowej z 3 sierpnia 2017 r. w sprawie oceniania, klasyfikowania i promowania uczniów i słuchaczy w szkołach publicznych (Dz. u. z 16 sierpnia 2017 r., poz. 1534). Jak sam powiedział:

Zasada – ocenianie bieżące wskazuje, co uczeń robi dobrze, co i jak wymaga poprawy oraz jak powinien dalej się uczyć.

Nie oznacza to, że uczniowie w ogóle nie będą oceniani. Nauczyciele w trakcie trwania semestru będą określali w skali od 0 do 100 poziom opanowania sprawności (działów) wynikających z podstawy programowej, natomiast uczniowie będą zobowiązani będą do ich zaliczenia. Wychowankowie w dalszym ciągu będą przystępować do sprawdzianów, z tym jednak zastrzeżeniem, że uczeń, który będzie nieprzygotowany nie dostanie jedynki, która obniży mu średnią. W zmienionym systemie podopieczny, mimo otrzymania słabej oceny, nic nie straci. Będzie musiał jedynie nadrobić zaległości.

Od II semestru oceniamy bez ocen. Co zamiast tradycyjnych stopni? Z każdego przedmiotu uczeń ma do zaliczenia od 2 do 4 sprawności (działów) wynikających z podstawy programowej. W czasie trwania semestru nauczyciel określa poziom osiągnięcia sprawności przez ucznia w skali od 0 do 100, przy czym wartość ta może tylko rosnąć.

Wystawienie oceny końcowej opiera się na 3 punktach:

  • analiza zdobytych w ciągu roku sprawności (wiedzy),
  • analiza poziomu zaangażowania,
  • obowiązkowa rozmowa z uczniem na temat jego postępów w nauce i samoocena ucznia.

Na koniec roku nie jest istotne, czy uczeń dostał trójkę, czy piątkę. Istotne jest to, czego się nauczył i co wymaga poprawy. Nauczyciel nie sprawdza, czego uczeń nie umie, ale ocenia, co uczeń umie i potrafi. Ocena końcowa jest więc jak egzamin na prawo jazdy – określa, jak uczeń radzi sobie w ruchu drogowym, a nie to, jakie były jego umiejętności podczas kursu nauki jazdy.

– napisał dyrektor liceum ks. Michał Kiersnowski na facebookowym profilu grupy Szkoła Minimalna. Jednocześnie załączył grafikę prezentującą nowy system oceniania bez ocen.

(Wprowadzony system – przyp. red.) rożni się bardzo. Podam prosty przykład – uczeń, który zdobył na sprawdzianie 25% punktów w tradycyjnym systemie dostaje jedynkę. De facto nic mu ta jedynka nie daje, tylko obniża średnią. W nowym systemie te 25% przełożone na punkty to jest już jakiś zysk, to kilka punktów więcej. Zamiast przeżywać porażkę w postaci niezaliczonego sprawdzianu, uczeń robi jednak mały krok do przodu. A potem nie startuje od zera, ale poprawia dalej. Moim zdaniem to poważna zmiana. (...) Ocena końcowa wystawiana jest w skali tradycyjnej – 1-6, bo takie są obowiązujące przepisy. Minimum pozwalające zdać każdy uczeń zna w każdej polskiej szkole (teoretycznie) na początku roku, gdyż każdy nauczyciel ma obowiązek podać wymagania edukacyjne. Nauczyciele podają je zwykle w formie "ocenę dopuszczczającą otrzymuje uczeń, który..." – i tu są wyliczane kryteria. W naszym systemie rodzic może się łatwiej zorientować, że coś jest nie tak, gdyż widzi jasno, że uczeń z jakiegoś działu ma mało punktów. Wiadomo, co już uczeń umie, a z czego trzeba poprawić. (...)  Chyba zasadnicza różnica jest w myśleniu. Założenie jest takie, że uczeń nie uczy się dla piątki, ale uczy się, by zdobyć wiedzę, sprawność itp. Nie skupia się na stopniach, ale na przyroście umiejętności. Nie zastanawia się "co dostałem?", ale "czego się nauczyłem?".

– dyrektor w kilku komentarzach (pod wpisem) odniósł się do wprowadzonych w szkole zmian systemu oceniania.

Pod wpisem dyrektora pojawiło się ponad 130 komentarzy. Większość nauczycieli pozytywnie odniosła się do innowacji.

Ocena, ale w tej skali bardziej czytelna i przejrzysta. Właśnie wczoraj w rozmowie z Najstarszą (lat 17,5), sama zaproponowała, że procentowy system ocen byłby najlepszą informacją zwrotną. Powiedzenie, że opanowało się materiał w 25% jest jaśniejszym przekazem niż, że umie się na 3.

.– wypowiedziała się pani Żeneta. 

Gratuluję takiej rady pedagogicznej. Duża sprawa, że macie taką odwagę. Nie jest to przecież standard w polskich szkołach

– dodała pani Agnieszka. 

Brawo! To jest ogromna różnica. 25% to jedynka, czyli niezaliczone, a w tym systemie to oznacza, że opanowałem 1/4 materiału, zatem coś wiem. Jak dla mnie ma to zupełnie inny wymiar. To jest pokazywanie tego, co już wie, a nie że jest do niczego. Może mieć tylko więcej, ale nie startuje od zera. Nie jest głąbem. Popracuje i może przy następnym podejściu dostanie już 35%, a to znaczy, że się poprawił. Normalnie nadal dostałby jedynkę. Po drugie jak 1 poprawi na 5, to i tak ostatecznie wychodzi 3. Jeśli popracuje i zrobi postęp z 25% na 95%,to będzie miał 95%, a nie 60%

– zauważyła pani Sylwia. 

Były także inne spostrzeżenia.

Nie chciałbym gasić entuzjazmu, ale... to nadal oceny (tylko zakamuflowane).

– zwrócił uwagę pan Robert.

Skupiliscie się na podobieństwach tak bardzo, że nikt nie zauważył jednej, ogromnej różnicy – uczeń nie może się COFNĄĆ i stracić raz uzyskanych punktów. Dostaje bardzo jasny feedback, że ciągle idzie do przodu, raz szybciej, raz wolniej, ale wciąż się rozwija. To jest absolutnie kolosalna zmiana w myśleniu i podejściu. Gratuluję Michał Kiersnowski, proszę dawać znać jakie efekty przyniosła ta metoda

– podsumowała pani Agata.

Czy to dobry pomysł, który można by zaadaptować w naszym mieście?  Jak uważacie? 

Sierpecka szkoła eksperymentuje nie tylko z ocenami. Wprowadza różnego rodzaju pomysły, które mają za zadanie uatrakcyjnić naukę w tej placówce. Przykładowo w listopadzie bieżącego roku zainicjowano tydzień, podczas którego uczniowie Collegium Leonium każdego dnia przebierali się według propozycji Samorządu Uczniowskiego. Był więc dzień czerwony, dzień superbohatera, dzień w kratkę, dzień w kapciach i dzień subkultur.... Aktualnie toczą się dyskusje w sprawie ograniczenia do minimum zadań domowych.

Dzisiaj wielu badaczy tematu podkreśla, że oceny tworzą podstawy do ograniczania innowacji i kreatywności ucznia. Coraz bardziej zaciera się ich pierwotny cel, jednocześnie coraz więcej uczniów uczy się dla ocen. Jednocześnie podkreśla się, że porażki mogą działać na wychowanków demotywująco. 

„Każdy jest geniuszem. Ale jeśli zaczniesz oceniać rybę pod względem jej zdolności wspinania się na drzewa, to przez całe życie będzie myślała, że jest głupia.”

Powyższy cytat, prawdopodobnie błędnie przypisany Albertowi Einsteinowi, daje bardzo dużo do myślenia w temacie (nie tylko) oceniania. Szkoła w Sierpcu zrobiła pierwszy krok, aby zmienić jego system...

4
0
oceń tekst 4 głosów 100%