› bieżące
11:01 / 31.08.2020

Zapalmy znicze na grobach „elbląskich” weteranów Września 1939 roku

Zapalmy znicze na grobach „elbląskich” weteranów Września 1939 roku

fot. archiwum prywatne

Wielu elblążan, niestety już nieżyjących, walczyło w obronie ojczyzny we wrześniu 1939 roku. Do nich należą: ppłk Jan Bronisław Schlichtinger, gen. Bolesław Nieczuja-Ostrowski i  mjr Adam Tabiszewski. Wszyscy odznaczeni za męstwo. Zapalmy znicze na ich grobach. 

Do Elbląga po 1945 roku przyjechało wielu żołnierzy, kawalerów Virtuti Militari  i Krzyża Walecznych. Ich groby znajdują się na elbląskich cmentarzach. W 81. rocznicę wybuchu II wojny światowej warto przypomnieć weteranów września 1939 roku. 

Bronisław Jan Schlichtinger, w wojnie obronnej 1939 jako major dowodził  batalionem pod Mławą, nad Narwią i w obronie oblężonej Warszawy. Był dowódcą 1 batalionu 80 pp. Tak  wspominał początek wojny:
„Godzina 4.00 – meldunek z granicy: kompania piechoty i grupa konnych przekroczyła granicę – co robić? Odpowiedziałem: Strzelać! Jednocześnie od dowódcy pułku przyszło potwierdzenie: Wisła ruszyła. Rozpoczęła się wojna z Niemcami.
Bronisław Jan Schlichtinger 29 września został ranny i trafił do niewoli niemieckiej. Tego samego dnia dowódca Armii „Warszawa” generał dywizji Juliusz Rómmel, „w uznaniu zasług, za męstwo wykazane” nadał mjr piech. Janowi Bronisławowi Schlichtingerowi – Krzyż Walecznych po raz czwarty. Przypomnijmy, że w wojnie polsko-bolszewickiej na przyczółku mostowym pod Włodawą, pod osłoną nocy rozbił placówkę bolszewicką. Zdobył dwa karabiny maszynowe i wziął do niewoli kilkunastu jeńców. Został odznaczony krzyżem Virtuti Militari kl. 5 i dostał awans na podporucznika. Miał do 19 lat brakowało mu 22 dni.

Gen. Bolesław Nieczuja-Ostrowski w chwili wybuchu wojny, we wrześniu 1939 roku był dowódcą kompanii 115 PP, a następnie 114 PP 41 Dywizji Piechoty Rezerwowej Grupy Operacyjnej „Wyszków”. Został odznaczony Krzyżem Walecznych. 
Podczas ataku niemieckich wojsk pancernych na dowodzony przez niego oddział, zamilkł niewidoczny dla wroga karabin maszynowy. 
- Zaniepokojony tym, wyskoczyłem z okopu i pomimo nie przyjacielskiego ognia dotarłem do stanowiska KM. Okazało się, że karabin zaciął się i rezerwiści nie umieli sobie z nim poradzić – wspominał generał. – Przy mojej pomocy awaria została usunięta. Ku radości obrońców mogli oni prowadzić skuteczny ogień. Gdy zadowolony dotarłem z powrotem do okopu zauważyłem zdumione i przestraszone miny żołnierzy. Na moje pytanie dowódca plutonu wskazał moje nogi. Podskoczyłem, by udowodnić, że nic mi nie jest. Spostrzegłem, że dół płaszcza jest przestrzelony. Żołnierze widzieli jak pomiędzy nogami przeszła seria pocisków.
Jak wielu żołnierzy września Bolesław Nieczuja-Ostrowski dostał się do niewoli niemieckiej. Zdołał z niej uciec i dotarł do Lwowa. Tam zorganizował 11 kompanii konspiracyjnych. Walczył także w krakowskim okręgu AK. 
Został uhonorowany następującymi odznaczeniami: Krzyż Virtuti MIlitari V kl.; Krzyż Walecznych; Złoty Krzyż Zasługi z Mieczami; Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski; Krzyż Armii Krajowej; Krzyż Drugiej Obrony Lwowa. 

 


Franciszek Fijałkowski w sierpniu 1939r po mobilizacji dostał przydział w Centrum Wyszkolenia Łączności w Zegrzu skąd we wrześniu wraz z Batalionem Łączności walczył w Forcie Dębe pod dowództwem mjra Wiktora Pikulskiego. Po kapitulacji twierdzy Modlin został osadzony w Stalagu 1A w Stablack (Stablawki i Kamińsk w okolicy Górowa Iłowieckiego). 

Mój ojciec został  skierowany do pracy jako kierowca starosty w miejscowości  Laukischken (obecnie Saranskoje na terenie obecnej Rosji).
Był młodym 25 letnim mężczyzna więc został ponadto zatrudniony do prac rolnych i wykonywał inne obowiązki na rzecz zatrudniającego go urzędnika. Był jeńcem wojennym i wykorzystywano jego status zgodnie z potrzebami ludzi, którzy nim dysponowali jak rzeczą.
Na skutek niezwykłego splotu zdarzeń i na skutek wstawiennictwa wpływowej żony niemieckiego oficera (osoba ta była klientka mojej mamy w czasie wojny w Pułtusku, mama zarabiała w czasie wojny krawiectwem) ojciec został zwolniony z obozu i wrócił do Pułtuska w grudniu 1944r.
Wrócił do żony wychowującej dwóch synów, z których jeden urodził się w kwietniu 1940 kiedy ojciec był w niewoli.

- mówi Zofia Gierulska, córka Franciszka Fijałkowskiego. 

 

Franciszek Fijałkowski, zdjęcie wykonane w czasach niewoli niemieckiej. 

Zofia Gierulska zwraca uwagę na los kobiet, których mężowie wyruszyli na wojnę i trafiali do obozów jenieckich:

Zasługują na odrębny szacunek. Mówię tu również o mojej mamie, która przez cztery lata wraz z innymi samotnymi kobietami z naszej rodziny przeżywały samotnie okupację w Pułtusku.

Państwo Fijałkowscy przyjechali do Elbląga w 1949 roku. 

Mój ojciec znalazł zatrudnienie w Browarze a później w PKS Elblag, gdzie pracował do roku 1962, do swojej przedwczesnej śmierci; umarł na atak serca mając 48 lat. Był bardzo szanowanym, uczciwym człowiekiem; jego pogrzeb, w maju 1962roku stał się niemal publicznym wydarzeniem; kondukt był prowadzony przez miasto Aleją Grunwaldzką, ulicami Mickiewicza i Kościuszki na cmentarz Agrikola

- wspomina pani Zofia.  
Zofia Gierulska w chwili śmierci ojca miała 5 lat. O tym co opisała dowiedziała się ze wspomnień mamy oraz najbliższych ojca, jego braci i sióstr.


 

fot. Jan Gustaw Rudzki, zdjęcie z 1938 roku / archiwum syna Wiesława Rudzkiego

Jan Gustaw Rudzki był legionistą II Brygady Legionów. W stopniu podoficera walczył w Bitwie Warszawskiej. W okresie międzywojennym - oficer Policji Państwowej. Brał udział w obronie Warszawy w 1939 r. W tym samym roku w konspiracji, między innymi zastępca komendanta Wojewódzkiego na Mazowszu Państwowego Korpusu Bezpieczeństwa. Od roku początku 1944 roku skierowany do Wojskowego Korpusu Służby Bezpieczeństwa z kierunkiem działania w Prusach Wschodnich. Brał udział w Powstaniu Warszawskim pełniąc funkcję komendanta Obwodu PKB Warszawa Południe. Stopień major (nadkomisarz) pseudonim powstańczy Stefan Zakrzewski.

Mjr Adam Tabiszewski dziewiętnaście lat po wojnie z bolszewikami, walczył Niemcami w 1939 roku we wrześniu. Brał udział w bitwie nad Bzurą. Otrzymał postrzał w oko i odłamek granatu trafił w czoło. Dostał się potem do niewoli. Był w oflagu prawie całą wojnę. Za udział w kampanii wrześniowej został odznaczony dwa razy Krzyżem Walecznych i Orderem Virtuti Militari V klasy. Został awansowany do stopnia majora, ale dowiedział się o tym po wojnie.

Jan Gieryga, bosman pokładowy brał udział w obronie Helu. Na minowcu ORP „Mewa” podczas nalotu 1 września 1939 roku został ranny w kark. Podczas wojny przebywał w niewoli. ORP „Mewa”, według Wikipedii, podczas operacji „Rurka” 1 września 1939, razem z pozostałymi trałowcami Dywizjonu Minowców, wziął udział w odpieraniu zmasowanego nalotu niemieckich bombowców koło Helu. Ciężka bomba lotnicza wybuchła w odległości kilku metrów od prawej burty „Mewy”, powodując uszkodzenia, w tym awarię steru. 9 marynarzy poniosło śmierć, 8 w tym dowódca było rannych, pokład był zalany krwią. Dryfujący okręt został następnie odholowany na Hel przez bliźniaczy trałowiec ORP „Rybitwa”. Ponieważ naprawa była utrudniona, okręt został rozbrojony. 3 września 1939, podczas nalotu na port helski, uszkodzona „Mewa” została zatopiona bombami, razem z niszczycielem ORP „Wicher” i stawiaczem min ORP „Gryf”. 
Jan Gieryga przed wojną służył m.in. na OORP: „Burza”, „Krakowiak” i „Komendant Piłsudski”.  
Przyjechał do Elbląga w 1945 roku z Morską Grupą Operacyjną.  Zmarł w 1953 roku w Elblągu. 

Weteranami wojny obronnej 1939 roki byli także inni elblążanie: Marian Mongiało Antoni Burdziełowski, Kajetan Komorowski, Feliks Kamiński, Mieczysław Rudak, Jan Waszczyłko, Jan Gustaw Rudzki, Aleksander Rudzki oraz Franciszek Fijałkowski. Wszyscy pochowani na elbląskich cmentarzach. Jest ich znacznie więcej. Pamiętajmy o ich męstwie i poświęceniu.  

Chcesz wiedzieć gdzie są ich groby kliknij tutaj i wpisz nazwisko. 

0
0
oceń tekst 0 głosów 0%