› bieżące
11:49 / 02.12.2011

Zmierzch diesli, renesans LPG? – analiza rynku paliw

Zmierzch diesli, renesans LPG? – analiza rynku paliw

Sytuacja na rynku paliw nieraz nas w tym roku zaskoczyła. Teraz spełnia się scenariusz przewidziany przez niektórych już wiele miesięcy temu: wygląda na to, że zakup diesla przestał się opłacać przeciętnemu kierowcy.

Do końca 2011 roku obowiązuje w Polsce minimalny unijny poziom opodatkowania oleju napędowego – 302 euro za 1000 l paliwa. Zgodnie z ustawą okołobudżetową w styczniu ta stawka ma wzrosnąć o 28 euro. Dla kierowców oznacza to 18 groszy więcej podatku za litr paliwa. Mimo że już teraz olej napędowy jest droższy od benzyny 95-oktanowej i zakup samochodu z silnikiem diesla jest niezbyt opłacalny, po nowym roku będzie jeszcze gorzej. Jeśli parlament zatwierdzi projekt rządu, dla przeciętnego Polaka kupno auta z jednostką wysokoprężną będzie kompletnie nieopłacalne.

Według prezesa Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar, Wojciecha Drzewickiego, zakup samochodu z silnikiem Diesla zamortyzuje się dopiero po przejechaniu wielu tysięcy kilometrów. Wpływa na to zarówno większa cena takiego auta, jak i koszty eksploatacji wyższe o 30-40% niż kilka lat temu.

Przeanalizujmy opłacalność zakupu diesla na przykładzie Skody Octavii z silnikiem 1,6 benzynowym i wysokoprężnym. Za pierwszą wersję przyjdzie nam zapłacić 59 500 zł, natomiast na odmianę TDI wydamy o 11 000 zł więcej. Rozważając obecne ceny paliw oraz spalanie podane przez producenta (4,5 l oleju napędowego i 7,1 l benzyny w cyklu mieszanym) i przyjmując, że rocznie przejedziemy 15 000 km, w ciągu 12 miesięcy wydamy na ON 3726 zł. Za bezołowiową 95 zapłacimy około 2000 zł więcej. Oznacza to, że zakup droższej, wysokoprężnej jednostki zwróci się dopiero po ok. 5,5 roku.

Jeśli zależy nam na oszczędnej jeździe, warto zainwestować w auto z instalacją LPG. Dalej rozważając przykład Skody Octavii, za samochód na gaz zapłacimy łącznie o 8100 zł mniej niż za odmianę wysokoprężną. W dodatku każde 15 000 km będzie kosztowało nas około 250 zł mniej.

To niestety jeszcze nie koniec dramatu jednostek dieslowskich. Przypominam, że powyższa analiza tyczy się aktualnych cen paliw. Obecnie za litr Pb95 trzeba zapłacić średnio 5,41 zł, natomiast uśredniona cena ON jest 0,11 zł większa. Za sprawą wcześniej wspomnianej podwyżki akcyzy ta różnica może wzrosnąć aż do 0,20 zł za litr.

Według Rafała Zywerta – analityka rynku paliw z Biura Maklerskiego Reflex, istnieją dwa możliwe scenariusze rozwoju sytuacji na rynku paliw. Ostatnio odnotowano spadek cen hurtowych oleju napędowego. Mimo to detaliści ze stacji benzynowych mogą próbować zrekompensować sobie czas niskich marż. Jeśli tak się stanie, litr ON utrzyma się na tym samym pułapie i nie powinniśmy zauważyć podwyżek akcyzy. Obecnie marże wynoszą około 0,25 zł.

Drugi scenariusz przewidywany przez analityka rynku paliw nie wyklucza możliwości obniżenia cen detalicznych na stacjach benzynowych wraz z redukcją cen hurtowych. Wtedy wzrost akcyzy od razu zobaczymy na stacjach. Jak na razie jednak nie powinniśmy obawiać się poziomu 6 zł. Osiągnięcie tego pułapu zależy w głównej mierze od tego, jak duże będą konsekwencje kryzysu na rynkach walutowych. Jeśli waluty europejskie się osłabią, cena 6 zł za litr paliwa jest prawdopodobna najwcześniej w drugiej połowie 2012.

Według Jakuba Boguckiego, analityka serwisu e-petrol.pl, rok 2012 może być okresem boomu na instalacje LPG. Mimo że olej napędowy jest w tej chwili droższy od benzyny 95-oktanowej, to wciąż jego średnioroczna cena jest mniejsza. W 2012 może dojść do tego, że poziomy tych średnich się wyrównają. Nie można również wykluczyć, że olej napędowy stanie się średniorocznie droższy od Pb95. Tym czasem LPG powinien niezmiennie trzymać stały poziom. Nie należy się obawiać ostatniego wzrostu cen gazu, ponieważ zawsze na zimę LPG drożeje do pułapu kwot około 40-45% niższych za litr niż benzyna. Zgodnie z przewidywaniami w lecie gaz ponownie powinien kosztować 60% mniej niż Pb95.

Efekt sytuacji na rynku paliw widać już teraz. Z danych Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego wynika, że w 2010 roku 45,5% zakupionych nowych aut miało pod maską silniki wysokoprężne. Między styczniem a październikiem tego roku wartość ta spadła do 39,7%. Podobną tendencję widać na rynku wtórnym samochodów. W 2011 58% zarejestrowanych samochodów używanych było zasilanych olejem napędowym. To o 4 punkty procentowe mniej niż rok temu.

Czy to oznacza początek końca popularności jednostek wysokoprężnych? Nie jest to wykluczone. Do tej pory statystyczny nabywca samochodu z dieslem brał pod uwagę głównie niższą cenę paliwa oraz mniejsze spalanie. Obecnie auta napędzane benzyną bardzo często oferują równie niskie spalanie jak te na ON dzięki stosowaniu coraz bardziej zaawansowanej techniki. Na dodatek konsumenci zaczęli częściej zwracać uwagę na większe koszty przeglądów i napraw pojazdów z motorem diesla w porównaniu z autami z jednostkami benzynowymi.

Jak w przyszłości podzieli się rynek aut między silniki benzynowe, diesle oraz te zasilane LPG? Logika podpowiada, że najrozsądniejszym wyborem w najbliższych latach będzie autogaz, ale dopiero przyszła sytuacja w gospodarce zweryfikuje obecne przypuszczenia

Autokult - najlepszy blog motoryzacyjny

1
0
oceń tekst 1 głosów 100%